Portal Tagesschau niemieckiej telewizji publicznej ARD poinformował wygaśnięciu zakazu importu ukraińskiego zboża do UE. Wówczas nie było jeszcze informacji o jednostronnym wprowadzeniu takiego zakazu przez Polskę, Węgry i Słowację.
Dziennikarz portalu wskazuje na słowa premiera Morawieckiego o otwarciu domów i serc na uchodźców ukraińskich i o obronie polskich interesów gospodarczych.
"To polityczny szpagat" - stwierdził dziennikarz. Dodał także, że na wiosnę rolnicy w Polsce protestowali przeciwko importowi ukraińskiego zboża i kukurydzy, który bardzo rozchwiał krajowy rynek produktów rolnych.
"Jednocześnie wsparcie dla Ukrainy było de facto częścią polskiej racji stanu przynajmniej od czasu rosyjskiego ataku" - czytamy.
W artykule przypomniano o wprowadzeniu korytarzy dla ukraińskiego zboża po zablokowaniu eksportu przez Rosję drogą morską. Tymi korytarzami zboże miało trafiać do odbiorców w Afryce.
"Produkty rolne miały więc przejeżdżać przez Polskę, ale nie trafiać na tamtejszy rynek. Ponieważ to się nie udało, w kwietniu Polska jednostronnie wprowadziła całkowity zakaz wwozu" - czytamy.
W ocenie dziennikarza ARD, kwestia ta jest dla Polski bardzo istotna. W artykule przytoczono słowa ministra rolnictwa Roberta Telusa: "Jeżeli my nie zbudujemy dzisiaj tych narzędzi, Polska na pewno się na to nie zgodzi, żeby Ukraina weszła (do Unii Europejskiej – red.). My dziś musimy zbudować narzędzia, bo z produktami ukraińskimi będziemy żyć dłużej".
"15 października odbędą się wybory w Polsce, a rolnicy są ważną grupą wyborców dla wielu polskich partii. Ważniejszą niż Ukraina, ważniejszą niż relacje z Komisją Europejską" - głosi konkluzja publikacji.
