Jako pierwszy z problemów Niemiec autor wskazuje kwestie związane z dostępnością do sieci 4G/LTE i 5G.
Najwięksi niemieccy operatorzy telefonii komórkowej zobowiązali się do budowy 500 stacji przekaźnikowych w miejscach, w które dotychczas sygnał 4G lub 5G nie docierał. Stacje miały zostać wybudowane do końca 2022 roku, jednak udało się go zrealizować w odniesieniu jedynie do 95 lokalizacji.
Jako drugi przykład Pieper wskazuje problemy związane z infrastrukturą drogową. Autor pisze tutaj o swoistym „jubileuszu” – oto most na autostradzie A4 w Nadrenii Północnej-Westfalii od 365 jest zamknięty dla ruchu. Nie został przy tym nawet wyłoniony podmiot, który zajmie się jego remontem. W całych Niemczech aż 4 tys. mostów ma być w stanie wymagającym pilnego remontu.
Autor zacytował także wpis na Twitterze o następującej treści:
„Pociągi ICE Hamburg-Berlin są tak przepełnione, że nie mogą odjechać przez 20-30 minut. Pociągi wjeżdżają już tylko w tempie spacerowym, obsługa DB (Deutsche Bahn) i osoby bez rezerwacji muszą wysiąść. Dorośli ludzie chowają się w toaletach lub blokują walizkami” – czytamy.
Pieper przytoczył także słowa Clausa Weselsky’ego, szefa niemieckiego związku maszynistów lokomotyw, który miał powiedzieć: „I kolejarze i ja wstydzimy się tego, co oferujemy społeczeństwu”.
Niemcy borykają się też z gigantycznymi problemami kadrowymi wśród pedagogów, pielęgniarek i nauczycieli.
„Hohenstein-Ernstthal, Saksonia, 12 grudnia. Ponieważ lekcje są ciągle odwoływane, zdesperowane matki i ojcowie alarmują w liście do ministra edukacji: w siatce godzin w gimnazjum w Sachsenring nie ma już religii. W ósmej klasie nie ma biologii. W klasie siódmej nie uczy się już muzyki i wiedzy o społeczeństwie. Z wyjątkiem trzech przedmiotów, liczba lekcji zostaje okrojona. W niemieckich szkołach brakuje nawet 40 tys. nauczycieli, a Saksonia-Anhalt szuka teraz nauczycieli metodą speed-datingu” – czytamy.
Autor wskazuje także na zdarzenie z miejscowości Rheinberg w zachodniej części Niemiec. Zamknięto tam szkolną świetlicę z powodu problemów kadrowych. Matka jednego z uczniów wzięła wobec tego syna i poszła z nim do lokalnego burmistrza, chcąc zostawić go pod jego opieką. W rozmowie z burmistrzem kobieta wskazała na przykład znajomej, która nie mogła poddać się zabiegowi chemioterapii, ponieważ nie miała gdzie zostawić swojego dziecka. Świetlica w szkole była bowiem zamknięta z powodów kadrowych.
„Znam to z doświadczenia, że w trakcie czasu oczekiwania, które w izbach przyjęć wynosi obecnie do 40 godzin, przez te 40 godzin prawie nie widzi się pacjenta. A kiedy w końcu wejdzie się do sali, leżą tam umarli pacjenci, choć wcale nie musieli umrzeć” – powiedziała z kolei anonimowa zacytowana przez Piepera pielęgniarka.
Problemy kadrowe boleśnie dotykają także niemieckich szpitali.
„Dziś u mnie chorych jest trzech lekarzy plus czterech asystentów medycznych, w tym na terapii bólu. [...] Na intensywnej terapii wielu chorych (lekarzy). Jutro przedświąteczne spotkanie kryzysowe. Mam już dość! Nie chcę już w tym uczestniczyć!” – autor felietonu przytacza jeden z wpisów na Twitterze.
Gerald Gass, szef Niemieckiego Stowarzyszenia Szpitali, powiedział: „Mamy teraz prawdopodobnie dziewięć do dziesięciu procent absencji personelu, co oznacza, że prawie co dziesiąty pracownik jest chory".
Ogromne problemy mają miejsce także w aptekach oraz w niemieckich siłach zbrojnych tj. Bundeswehrze.
W niemieckich aptekach brakuje niezbędnych medykamentów. „Na liście braków zaopatrzeniowych Federalnego Instytutu Leków i Urządzeń Medycznych wymieniono 330 leków; zwłaszcza syropy przeciwgorączkowe dla dzieci są trudno dostępne w niemieckich aptekach” – czytamy w artykule.
Z kolei Bundeswehra boryka się z problemami związanymi ze sprzętem i wyposażeniem.
Autor wskazuje również na problemy z ogrzewaniem. W Bergisch Gladbach w Nadrenii Północnej Westfalii temperatura w pomieszczeniach szkolnych miała spaść do 10 stopni Celsjusza. Ogrzewanie jest zepsute i od 18 grudnia nie zostało naprawione. Egzaminy w szkole odbywają się w kilku salach ogrzewanych prowizorycznymi grzejnikami.
"Bonn, czwartek, 22 grudnia. Federalna Agencja Sieci ostrzega, że pompy ciepła i e-samochody mogą wkrótce przeciążyć sieć energetyczną. Ale czas oczekiwania na montaż pomp ciepła w Niemczech wynosi od trzech do dziewięciu miesięcy. Problemy z dostawami i brak wykwalifikowanych pracowników również utrudniają transformację energetyczną. Brakuje 17 tys. elektryków budowlanych" - czytamy z kolei na temat palących problemów związanych z transformacją energetyczną.
