Fundacja prowadzona przez Steinbach związana jest z niemiecką prawicową formacją Alternatywa dla Niemiec (AfD). Do tej pory nie uzyskała ona żadnych dotacji z niemieckich środków publicznych. Wobec powyższego AfD złożyła skargę w tej sprawie do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.

W ocenie AfD brak finansowania dla Fundacji Dezyderiusza Erazma, przy jednoczesnym hojnym finansowaniu fundacji związanych z innymi partiami, narusza niemiecką konstytucję.

Niemiecki TK przyznał AfD rację. Zgodnie z orzeczeniem tego sądu, nieuwzględnienie Fundacji Steinbach przy podziale środków narusza prawo AfD do równych szans w politycznej rywalizacji. Nie oznacza to jednak, że do Fundacji automatycznie popłyną miliony euro z niemieckiego budżetu.

Niemiecki TK nakazał ponadto przygotowanie ustawy o finansowaniu fundacji politycznych. Dotychczas kwestie te nie były w Niemczech uregulowane na szczeblu ustawowym.

W międzyczasie został przedstawiony projekt, który wspólnie wniosły cztery z sześciu klubów poselskich reprezentowanych w Bundestagu: SPD, Zieloni i FDP oraz klub partii chadeckich CDU/CSU.

W projekcie tej ustawy wskazano na warunki, jakie dana fundacja musi spełnić, aby móc ubiegać się o wsparcie finansowe.

"Fundacja polityczna zapewnia w pełnym zakresie gwarancję aktywnego opowiadania się za wolnościowym porządkiem demokratycznym oraz ideą porozumienia międzynarodowego" - głosi projekt.

Eksperci wyrażają wątpliwości co do tego, czy Fundacja Dezyderiusza Erazma spełnia te warunki. Fundacja im. Otto-Brennera (bliska związkom zawodowym IG Metall) już w 2021 roku wystawiła negatywną ocenę, którą potwierdzają drugie z kolei badania przedstawione we wrześniu 2023 roku.

Prawnicy AfD w odpowiedzi na to wskazują, że zaproponowana ustawa jest niekonstytucyjna. Poseł AfD Peter Boehringer nazwał projekt ustawy "śmiałym przykładem nadużycia władzy i nepotyzmu" przez inne partie.

Nie zgadzają się z tym przedstawiciele innych partii. "Ta ustawa może być ważnym elementem budowy przyszłej zapory ogniowej przeciwko rasistowskim, spiskowym i antydemokratycznym dążeniom, takim, jakie obecnie obserwujemy także w Bundestagu" - powiedziała Clara Buenger z niemieckiej partii Lewica.