Jak podaje dziennik "The Tribune-Democrat", kanclerz Niemiec poinformował Olaf Scholz doznał kontuzji podczas biegania, co ma być przyczyną odwołania jego udziału w niedzielnych spotkaniach wyborczych w kraju związkowym Hesja.

- Kanclerz Republiki Federalnej Niemiec Olaf Scholz jeszcze w sobotę tłumaczył w radiu Deutschlandfunk, że energia jądrowa w kraju to "padły koń, na którego nie na sensu wsiadać". Podczas wywiadu przypomniał, że proces wycofywania się z atomu już się prawnie dokonał – czytamy na portalu dorzeczy.pl.

Scholz mówił także o inwestycjach niemieckiego rządu w energetykę wiatrową, solarną, wodną oraz wykorzystującą biomasę.

Warto przypomnieć, że w ostatni piątek „partia FDP (tworząca wraz z SPD i Zielonymi niemiecki rząd) zażądała od kanclerza Republiki Federalnej Niemiec Olafa Scholza, aby na razie powstrzymać demontaż trzech elektrowni atomowych, które da się wciąż ponownie uruchomić” – czytamy.

Kanclerz Niemiec oświadczył także, że „to już koniec z energią jądrową” i zapowiedział, że „nie będzie ona nigdy więcej stosowana w Niemczech”.

Niektóre niemieckie media wskazują jednak, że taka promowana przez tamtejszy rząd "ekologiczna rewolucja", ma bardzo negatywny wpływ na tamtejszą gospodarkę.