"UE (...) wystawiła w piątkowy wieczór czek bez pokrycia. To, czy i kiedy Ukraina zostanie jej członkiem, jest całkowicie otwarte (...). To, czego Ukraina naprawdę potrzebowała w tej chwili, tego w Brukseli nie dostała: pieniędzy i broni. (...) Ukraina utrzymuje linię obrony przeciwko ekspansjonistycznej Rosji, nikt w UE nie odniósłby korzyści, gdyby stała się niewypłacalna lub niezdolna do walki. Ponieważ dalsza pomoc jest zablokowana także w Waszyngtonie, ten zaatakowany kraj znajduje się w bardzo trudnym położeniu. Kijów nie może w tej chwili zrobić nic więcej militarnie niż utrzymać pozycje na froncie. (...). Być może nie dla wszystkich jest to jeszcze jasne, ale w rzeczywistości Zachód już stoi przed decyzją, czy Ukraina upadnie. Dlatego powinniśmy przestać uczestniczyć w gierkach Orbana" - czytamy na łamach Frankfurter Allgemeine Zeitung.
Zdaniem publicysty Nordwest-Zeitung, rozpoczynając negocjacje akcesyjne z Ukrainą, Mołdawią i Gruzją, UE łamie własne zasady.
"Wszystkie te trzy kraje – Ukraina, Gruzja i Mołdawia – są w konflikcie terytorialnym z Rosją. UE może zaangażować się militarnie w którykolwiek z tych konfliktów, jeśli te trzy kraje do niej wejdą. Jest mało prawdopodobne, aby wszystkie otrzymały odpowiedni status, ponieważ nie spełniają wymaganych kryteriów. Po raz kolejny UE ignoruje swoje własne zasady. Według wskaźnika organizacji Transparancy International Ukraina i Mołdawia mają ‘wysoki poziom korupcji’. W tym rankingu Mołdawia jest na 91. miejscu na 180 krajów, zaś Ukraina na 116. Ale do UE nie przystępuje się po to, by pozbyć się korupcji. Przystępuje się do niej po wewnętrznym oczyszczeniu się z nieprawidłowości, w przeciwnym razie istnieje ryzyko infekcji całego organizmu. Gospodarka jest w złym stanie we wszystkich tych trzech krajach. Pod względem produktu krajowego brutto na mieszkańca Gruzja zajmuje 79. miejsce, Mołdawia 99., a Ukraina 112.; wszystkie trzy są za Libią, Białorusią i Rosją. Wniosek: mamy do czynienia z szalonym, ideologicznym projektem, który nie przynosi korzyści ani ‘Europie’, ani obywatelom UE" - czytamy na łamach tego pisma.
Zdaniem publicysty Nuernberger Zeitung, największym zwycięzcą szczytu jest Viktor Orban.
"Mimo wszystko ten szczyt jest porażką. Prawdziwym zwycięzcą tego spektaklu jest Viktor Orban. Uwolnił dziesięć miliardów euro zamrożonych funduszy dla swojego kraju, który ma niecałe dziesięć milionów mieszkańców. Węgier nie musiał dla tego poświęcać niczego naprawdę ważnego, ale jednocześnie miał wszelkie możliwości, aby w przyszłości popchnąć UE do przodu. Ale ta pozwala mu sobą manipulować" - czytamy.
