W świątyni zgromadziło się około 150 osób. Zamiast tradycyjnego układu ławek, przestrzeń została dostosowana do potrzeb ćwiczących – przed ołtarzem rozłożono maty, a dwie trenerki fitness prowadziły zajęcia. Wydarzenie rozpoczęło się od krótkiego przemówienia lokalnej pastorki, która podkreśliła, że ciało i dusza tworzą nierozerwalną całość, zgodnie z biblijnymi naukami. Przytoczyła również słowa św. Pawła, który nazywa ciało „świątynią Ducha”.

W trakcie ćwiczeń akompaniament zapewniały tamtejsze organy kościelne. Po zakończeniu zajęć uczestnicy mogli otrzymać indywidualne błogosławieństwo od pastorki, z czego skorzystało 30 osób.

Według pastorki celem wydarzenia nie była rezygnacja z kultu religijnego, lecz próba dotarcia do „zupełnie nowej klienteli”. Jak tłumaczyła, organizowanie takich inicjatyw ma być odpowiedzią na potrzeby współczesnego społeczeństwa.

Uczestnicy, w przeważającej większości kobiety, chwalili inicjatywę, wskazując, że łączy ona duchowość z aktywnością fizyczną i jest odpowiedzią na zmieniające się czasy. Niemieckie media oceniły wydarzenie pozytywnie, zauważając, że protestancki kościół w Hesji próbuje „iść z duchem czasu”.

Warto jednak zwrócić uwagę, że wykorzystanie kościoła do takich celów jest odbierane jako desakralizacja przestrzeni przeznaczonej wyłącznie dla kultu bożego. Szczególne kontrowersje budzi fakt łączenia chrześcijańskiego przesłania z praktykami wywodzącymi się z innych tradycji duchowych, takich jak joga czy tai chi, a praktykowanie dalekowschodnich medytacji wprost prowadzi do odejścia od wiary chrześcijańskiej.