W ocenie autora publikacji Andreasa Mihma, „ożywienie gospodarcze powróci w tym roku do Europy Wschodniej”.

W oparciu o badania Wiedeńskiego Instytutu Porównawczych Badań Gospodarczych, autor ten wskazał, że wzrost gospodarczy w krajach Europy Środkowo-Wschodniej wyniesie w tym 2024 roku 2,5 proc. i będzie ponad dwukrotnie wyższy niż średnia UE, która wynosi 1 proc.

W publikacji przytoczono także opinię wiceszefa Wiedeńskiego Instytutu Richarda Grievesona, zdaniem którego do przyczyn dobrej koniunktury całego regionu zaliczają się spadająca inflacja, silny wzrost płac realnych, wzrastająca konsumpcja indywidualna i spadek stóp procentowych.

Zdaniem Grievesona największymi zagrożeniami dla wzrostu gospodarczego w Europie Środkowo-Wschodniej są recesja w Niemczech, eskalacja na Ukrainie i w Strefie Gazy, zakłócone przez rebeliantów Huti szlaki dostaw przez Morze Czerwone oraz potencjalny wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA.

W publikacji dokonana została także ocena gospodarek Ukrainy i Rosji. Zdaniem publicysty gospodarka Ukrainy jest obecnie bardzo niestabilna ze względu na jej uzależnienie od zachodniej pomocy finansowej. Autor odnotował jednak, że krajowi temu udało się doprowadzić do spadku inflacji do 5,1 proc. oraz do wzrostu rezerw walutowych o 42 proc.

Z kolei w ocenie ekspertów Wiedeńskiego Instytutu rosyjski wzrost gospodarczy jest coraz bardziej uzależniony od produkcji wojennej.

„Rosja jest coraz bardziej uzależniona od kontynuacji wojny. Ogromne wydatki (na wojnę) działają na gospodarkę jak narkotyk” – powiedział pracujący dla Instytutu Wasilij Astrow.