Występując u boku Sławomira Nitrasa, lider AgroUnii przekonywał w Koninie, że kolejna kadencja PiS nie opłaci się mieszkańcom wsi.

- „Ja dzisiaj też zwracam się do całego środowiska rolniczego, tutaj stąd z Konina - zobaczcie, co się zaczęło dziać od kilku dni, kiedy powiedzieliśmy: idziemy się bić, idziemy wspólnie się bić o pełną stawkę, całą pulę w tych wyborach, bo wiemy, że 3. kadencji PiS-u my na wsi nie wytrzymamy. Ale kiedy już nie wytrzymamy na wsi, to nie wytrzymają miasta”

- mówił.

W pewnym momencie do Kołodziejczaka zwrócił się jeden z mieszkańców.

- „W 2018 r., Piątka Kaczyńskiego, byłem z panem, popierałem Pana. A dzisiaj pan się zadaje z tymi ludźmi, którzy wtedy głosowali za tą piątką. I pan się dzisiaj z nimi zadaje”

- powiedział.

Stwierdził przy tym, że Kołodziejczak nie powinien liczyć na głosy mieszkańców Konina.

- „Nie ma pan tutaj szans”

- podkreślił.

Wówczas wtrącić się postanowił Sławomir Nitras.

- „On zrobi, proszę pana, tutaj rekordowy wynik!”

- orzekł poseł PO.

- „A pan mnie i jako katolika, i jako rolnika, opiłował z przywileju, bo nie mogę iść 5 lat wcześniej na emeryturę. To dzięki właśnie panu”

- odpowiedział Nitrasowi mieszkaniec.

Wtedy Nitras zademonstrował, co dla jego formacji oznacza wolność wypowiedzi.

- „Coś panu powiem, jest prawie weekend, piękny ranek. Zamiast się uśmiechnąć do kogoś, to po co ten jad?”

- zaatakował.

- „Jaki jad? Ja mam po prostu inne zdanie. Nie można mieć innego zdania?”

- odpowiedział mężczyzna.