Na czwartkowy wiec Donalda Tuska w Jeleniej Górze przybyli przedstawiciele wszystkich działających w kopalni Turów związków zawodowych, którzy chcieli przypomnieć liderowi Platformy Obywatelskiej postawę polityków tej partii wobec prób zamknięcia kopalni. Pracownicy kopalni skandowali: „Ręce precz od Turowa”, co bardzo nie spodobało się byłemu premierowi.

- „Prawdziwa Solidarność nigdy nie jest z władzą przeciwko ludziom”

- mówił Donald Tusk.

- „Prawdziwa Solidarność jest wtedy, kiedy protestuje przeciwko złej władzy, przeciwko złodziejstwu, przeciwko kłamstwu”

- dodał.

Później politycy PO, w tym Borys Budka określali w mediach społecznościowych związkowców mianem „PiS-owskich bojówek”.

W wywiadzie dla portalu wPolityce.pl swoją relacją z czwartkowych wydarzeń podzielił się zastępca Przewodniczącego Zarządu Regionu Jeleniogórskiego NSZZ „Solidarność” Bogusław Wojtas. Podkreślił, że działacze od samego początku wiecu spotkali się z niezwykłą agresję ze strony sympatyków Platformy Obywatelskiej.

- „Jestem człowiekiem, który jest bliżej 60-tki, w życiu jeździłem na różne manifestacje, wiece, protesty itd. Jednak takiej ilości nienawiści i agresji jak na tym wiecu, to w życiu nie widziałem. Na nas po prostu pluto. Wyzywali nas od ch…, skur…, ku… itd. Cały czas pokazywano nam środkowy palec. Próbowano nas prowokować, jednak nasze służby porządkowe są na tyle profesjonalnie wyszkolone, że panowaliśmy nad naszą grupą. Przerażające jest to, że to głównie były starsze osoby”

- powiedział.

Relacjonując rozmowę ze starszą kobietą obrażającą działaczy podkreślił, iż „to straszne, że ci ludzie są tak manipulowani”.

Odnosząc się do samych słów Donalda Tuska wyjaśnił, że „Solidarność” protestuje, ponieważ obawia się, że jeśli Platforma Obywatelska dojdzie do władzy, kompleks w Turowie może zostać zamknięty. Przypomniał słowa wiceszefa PO Rafała Trzaskowskiego, który przekonywał po wyroku TSUE, że należy wstrzymać pracę kopalni.

- „Dla nas to był jeden z pierwszych sygnałów, że gdyby oni rządzili, to kopalnia być może byłaby już zamknięta. Nasza wizyta w Jeleniej Górze nie miała na celu prezentacji zadowolenia czy niezadowolenia wobec tej czy innej partii, tylko dotyczyła obrony naszych miejsc pracy”

- powiedział.

Politycy opozycji oskarżali też działaczy o rzekome zakłócanie hymnu Polski. Rozmówca wPolityce.pl zauważył, że wykonywanie hymnu w czasie wieców politycznych nie jest najlepszym pomysłem. Zapewnił, że gdyby padła komenda „do hymnu”, związkowcy by się uciszyli. Jednak hymn zaintonowano a cappella w trakcie manifestowania niezadowolenia przez związkowców i dopiero po chwili ci zorientowali się, że uczestnicy wiecu go śpiewają. Wówczas dołączyli do śpiewu.