Minęły już czasy, kiedy Platforma Obywatelska odwoływała się do nauczania św. Jana Pawła II i deklarowała przywiązanie do tradycyjnych wartości. Teraz ugrupowanie Donalda Tuska gwałtownie skręca w lewą stronę, zapowiadając legalizację aborcji na życzenie.

- „Aborcja do 12 tygodnia jest decyzją kobiety, a nie księdza, prokuratora czy działacza partyjnego. Zapisaliśmy to jako konkretny projekt i będziemy w stanie zaproponować go Sejmowi pierwszego dnia po wyborach”

- oświadczył wczoraj Donald Tusk, zabierając głos w czasie Campusu Polska Przyszłości.

Były premier zaznaczył przy tym, że politycy, którzy nie zgadzają się z tym postulatem, nie będą mogli liczyć na start z list Platformy.

Zdaje się jednak, że inaczej legalizację aborcji widzą politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego i Polski 2050, z którymi Donald Tusk chce budować wspólne listy wyborcze. Wobec tego dziennikarze pytali dziś Donalda Tuska na konferencji w Rumi, czy jego deklaracja zmienia coś w kwestii współpracy z tymi ugrupowaniami. W odpowiedzi polityk zaznaczył, że od kiedy wrócił na polską scenę polityczną opowiada się za jedną listą opozycji i nic w tym zakresie się nie zmieniło.

- „Natomiast ja odpowiadam za słowa, deklaracje i zobowiązania, jakie Platforma Obywatelska przyjęła na siebie, w tym te, dotyczące prawa kobiet i prawa do legalnej aborcji do 12 tygodnia”

- powiedział.

Dodał, że sam będzie decydował o tym, kto będzie w wyborach reprezentował Platformę Obywatelską.

- „Jeśli dzisiaj mówię otwarcie, że to kobieta powinna podejmować w pierwszym rzędzie decyzje o swoim macierzyństwie, o ciąży, a nie działacz partyjny PiS-u czy biskup, to mówię nie po to, żeby rzucać słowa na wiatr. I dlatego będę oczekiwał od każdego, kto będzie chciał kandydować z Platformy Obywatelskiej, niezależnie od tego, jak szeroka to będzie lista, aby respektował przyjęte na siebie zobowiązania”

- oświadczył.

Stanowisko Donalda Tuska doprowadzi do kolejnego rozłamu w Platformie, z której odejdą politycy utożsamiający się z konserwatywnymi poglądami? Wczorajsze wystąpienie wywołało gorącą dyskusję na Twitterze.