W czasie wojny za naszą wschodnią granicą i w przeddzień wyborów parlamentarnych do dymisji postanowili podać się szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmund Andrzejczak i Dowódca Operacyjny gen. Tomasz Piotrowski. Ich decyzję skomentował w rozmowie z portalem Niezależna.pl gen. Roman Polko. Były dowódca GROM podkreślił, że mogli podać się do dymisji w maju, kiedy pojawiły się informacje na temat rakiety pod Bydgoszczą i zarzuty ze strony szefa MON pod adresem wojskowych. Teraz natomiast niezależnie od intencji wpisali się w kontekst polityczny.

- „W maju były te zdarzenia, gdzie mówiono o konflikcie itd. To był dobry czas na dymisję, jeżeli nie zgadzali się z polityką ministra obrony narodowej, czy nie potrafili się dogadać. Nikt by do nich nie miał pretensji, gdyby wówczas złożyli dymisję. Ale nie przed wyborami. Mogli poczekać ten tydzień i złożyć dymisję po wyborach - tak, żeby w żaden sposób armii nie wiązać w kontekst polityczny”

- powiedział.

Tymczasem podjęto decyzję w momencie, w którym wywołuje ona w Polsce poczucie niestabilności.

- „Uderza to tak naprawdę - chcą tego, czy nie - w bezpieczeństwo Polski. Bo nie tylko kontekst polityczny, ale też kwestia poczucia niestabilności, rozchwiania i to wtedy, kiedy w Izraelu prowadzona jest operacja wojskowa, kiedy kontyngent wojskowy ewakuuje stamtąd polskich obywateli. Wystarczyło po prostu poczekać. Nikt - ani minister Błaszczak, ani prezydent Duda, nie odmawia ludziom prawa do dymisji”

- podkreślił

Gen. Polko zaznaczył też, że jeśli składa się dymisję, to należy wyjaśnić swoje motywacje.

- „Trzeba powiedzieć konkretnie, co jest powodem dymisji, bo nie ma nic gorszego, jeśli składa się dymisję trzy dni przed ciszą wyborczą i nie mówi się o powodach co o tym zadecydowało. Bo spekulowanie, że to była rakieta - temat został zamknięty w maju. To co od tego maja się wydarzyło do 10 października, że dymisja jest składana i w trybie pilnym”

- zauważył.

Uspokoił przy tym, że „nie jest tak, że ludzie są niezastąpieni i że po odejściu dwóch generałów system się załamie” zapewniając, iż Wojsko Polskie ma odpowiednie kadry, aby zastąpić dwóch ustępujących generałów.