Mówiąc o dysproporcjach jeśli chodzi o wielkość funduszy, jakie Bruksela przekazała Polsce (700 mln złotych) w porównaniu do tych, które otrzymała Turcja podczas kryzysu uchodźczego (równowartość ok. 30 mld zł.), Morawiecki wskazywał że bardzo duża część Ukraińców pracuje w Polsce i wypełnia miejsca pracy, której Polacy nie chcą podejmować.
W rozmowie na antenie TVP Info wskazał:
„[…] mamy w kraju najniższe bezrobocie i to mimo tych ogromnych zawirowań na rynku, a więc ponad 1 milion pracujących Ukraińców płaci podatki, płaci ZUS, a więc łożą na wspólny budżet”.
Przypomniał, że polski rząd stara się pozyskać jak najwięcej środków z UE poza wspomnianymi. Mówił o kolejnych 200 mln euro. Dodał, że jest przekonany o tym, że w kolejnych tygodniach i miesiącach do Polski będą wpływać kolejne setki milionów euro.
W rozmowie wspomniano też słowa byłej wiceszefowej europarlamentu. Katarina Barley miała wówczas mówić o finansowym „zagłodzeniu” Polski i Węgier. Premier Morawiecki podkreślił, że słowa te pełne były „draństwa i niegodziwości”. Choć jego zdaniem wielu polityków UE odżegnuje się od takich słów, to jeśli w głowach niektórych nadal jest taki plan:
„[…] my nie damy się zagłodzić, bo pokazujemy w naszym zarządzaniu polityką gospodarczą i społeczną, że dajemy sobie dobrze radę”
- mówił Morawiecki.
