Natychmiast po ogłoszeniu wyników wyborów pomiędzy mogącymi stworzyć rząd ugrupowaniami opozycyjnymi doszło do medialnych przepychanek. Lider PSL nie zgadza się na wpisanie liberalizacji prawa aborcyjnego do umowy koalicyjnej, czego domaga się Lewica. Różnice pomiędzy potencjalnymi koalicjantami dotyczą też polityki społecznej i gospodarki. Zwiastuje to długie debaty nad umową koalicyjną, a przez to opóźnienie powstania nowego rządu. Wedle ustaleń Wirtualnej Polski, Platforma Obywatelska ma jednak plan na ich ukrócenie. To zastąpienie umowy koalicyjnej jedynie deklaracją.
- „Podobną do tej, którą po wyborach w 2007 r. zawarli Donald Tusk i Waldemar Pawlak. Obaj politycy przedłużyli ją po wyborach w 2011 r. Nie trzeba było się rozpisywać, wystarczyło się dogadać”
- mówi źródło portalu.
