Nowoczesna wojna to nie tylko działania wojsk, ale również sianie dezinformacji w mediach społecznościowych. Po wybuchu wojny na Ukrainie w sieci natychmiast pojawiła się lawina prorosyjskich treści, w większości tworzonych przez tzw. farmy trolli mających siać zamęt wśród opinii publicznej. Natychmiast po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę w polskich mediach społecznościowych zaczęły krążyć informacje, wedle których atak odbił się na polskim rynku paliw. Na stacjach paliw w kraju wybuchła prawdziwa panika, kierowcy ustawiali się w ogromnych kolejkach i robili nieracjonalne zapasy, w związku z czym chwilowo w pewnych miejscach rzeczywiście zaczęło brakować paliw a sprzedawcy zaczęli podnosić ceny.

Teraz podobna panika wybuchła wokół cukru. Obawiając się o jego braki lub wzrost cen, Polacy zaczęli go hurtowo wykupywać. W ten sposób włącza się mechanizm „samospełniającej się przepowiedni” i duże sklepy są zmuszone wprowadzać limity w sprzedaży cukru.

Do nastrojów tych w programie „Graffiti” na antenie Polsat News odniosła się nowa wiceminister klimatu i środowiska Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

- „Bardzo bym chciała, żebyśmy nie tworzyli poczucia zagrożenia, paniki, że nie będzie węgla, cukru czy benzyny. Boję się tej paniki, bo to jest woda na młyn Władimira Putina i Rosji”

- podkreśliła.

Przyznała, że znaleźliśmy się w największym kryzysie od II wojny światowej, ale zaznaczyła, że rząd podejmuje działania w odpowiedzi na dotykające nas dziś problemy.

- „To jest trudny czas, ale poradzimy sobie i z węglem, i z innymi nośnikami energii, i z gazem. Baltic Pipe to bardzo dobrze przygotowana inwestycja, która nas wesprze”

- zapewniła.

Łukaszewska-Trzeciakowska wskazała, że do Polski udało się sprowadzić już z Ameryki Południowej i dalekiej Azji 3 mln ton węgla, a kolejne dostawy są już zakontraktowane.