Lider AgroUnii Michał Kołodziejczak deklarował się jako katolik respektujący nauczanie Kościoła w kwestiach ochrony życia ludzkiego od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Wyraził to m.in. w 2020 roku, kiedy dementował doniesienia, wedle których miał poprzeć postulaty tzw. Strajku Kobiet.
- „Zabijanie nienarodzonych dzieci jest grzechem ciężkim, my to rozumiemy jako katolicy, a ludzie niebędący katolikami muszą rozumieć, że to zadawanie cierpienia nienarodzonym istotom, które przed zabójstwem się bronią”
- tłumaczył w Mediach Narodowych.
Tym bardziej dziwił fakt, że Kołodziejczak dostał pierwsze miejsce na liście Koalicji Obywatelskiej w Koninie. Lider Platformy Obywatelskiej obiecywał swoim sympatykom, że żaden polityk, który nie zgadza się na legalną aborcję do 12. tygodnia ciąży na żądanie, nie będzie mógł liczyć na start z list Koalicji Obywatelskiej. Czy więc Kołodziejczak zmienił swoje podejście do aborcji? Na to pytanie kandydat KO odpowiadał dziś na antenie RMF24.
- „Dzisiaj moje zdanie jest i zawsze było takie: chciałbym oddać ludziom wolność w decydowaniu. Nie chcę być politykiem i nie będę strażnikiem czyichś sumień”
- powiedział, uciekając się do retoryki Szymona Hołowni.
Dodał, że kobiety powinny „uzgodnić między sobą” kwestie „praw kobiet”, a on to „przyklepie”.
