Autor zwraca uwagę, że trwająca już ponad rok wojna na Ukrainie udowodniła nie tylko, iż Rosja wcale nie jest tak wielką potęgą militarną za jaką chciałaby uchodzić, ale również „przetasowała karty w Unii Europejskiej. Pierre Haroche podkreśla, że od wybuchu wojny siłą napędową w Europie jest Polska. Dlatego jego zdaniem francuski rząd musi skończyć z faworyzowaniem dialogu między krajami Europy Zachodniej i wyzbyć się swoich uprzedzeń wobec Polski. Potępia w tym kontekście wypowiedź Emmanuela Macrona, który określił kraje Europe Wschodniej „podżegaczami wojennymi”.
- „Dziś bardziej niż kiedykolwiek jest nie do pomyślenia budowanie europejskich projektów współpracy w dziedzinie obronności bez państw wschodniej flanki”
- podkreśla przypominając, że Polska buduje najsilniejszą armię w Europie.
Jego zdaniem po zakończeniu wojny na Ukrainie, o bezpieczeństwie Europy będzie decydował polsko-ukraiński sojusz.
- „Gdy Ukraina stanie się członkiem UE, stworzy z Polską, swoim najbliższym partnerem, blok równie ludny jak Niemcy. Jeśli dodamy do tego ogromne inwestycje Polaków i wyjątkowe doświadczenie bojowe, jakim będą się cieszyć Ukraińcy, jasne jest, że to właśnie tutaj zadecyduje się przyszłość europejskiej obronności”
- przekonuje.
Dlatego właśnie, zdaniem wykładowcy Queen Mary University w Londynie, we francuskiej polityce musi dojść do „rewolucji kopernikańskiej”.
- „Jeśli duet francusko-niemiecki pozostanie siłą napędową Europy w dziedzinie gospodarczej, przyszłość europejskiej obronności zależy od duetu francusko-polskiego”
- twierdzi Pierre Haroche.
