17 października media obiegła informacja o kolizji, którą Jerzy Stuhr spowodował prowadząc samochód pod wpływem alkoholu. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów uderzył w motocykl. Teraz Stuhr udzielił krótkiego wywiadu „Faktowi”.

- „Niech pani od razu wyroku na mnie nie wydaje! Ja jestem dobrej myśli, bo nikomu nic nie zrobiłem”

- zwrócił się do dziennikarki.

Przyznał, że zdecydował się prowadzić samochód po „paru kieliszkach wina”.

- „Tak, nagle okazało się, że dziennikarz, z którym wydawało mi się, że jestem umówiony następnego dnia, czeka na mnie wtedy i tyle”

- wyjaśniał.

Pytany o to, jak radzi sobie bez prawa jazdy podkreślił, że nie jest zdany na pomoc żony.

- „Są przecież taksówki, tak że nie ma sprawy”

- powiedział.

Nie wyjaśnił jednak, dlaczego nie zdecydował się skorzystać z taksówki, aby dojechać na niespodziewane spotkanie z dziennikarzem.