- „W zeszłym tygodniu polski rząd wysłał policję z pałkami do siedziby TVP – głównego nadawcy państwowego. Odcięto nadawanie dwóm kanałom telewizji publicznej, zamknięto ich strony internetowe, zamrożono konta YouTube i zakończono transmisje na żywo. Polskie telewizory zgasły”
- relacjonuje amerykańska gazeta.
- „To zły dzień dla wolności, gdy rząd wykorzystuje władzę państwową do zamknięcia prasy w dowolnym kraju. To był bardzo zły dzień dla Polski. Największą ofiarą będzie prawdopodobnie różnorodność opinii w polskich mediach”
- ocenia Peter Doran.
Autor przypomina przy tym, że kiedy ugrupowanie Donalda Tuska było w opozycji, krytykowało działania PiS związane z kontrolą mediów publicznych. Po przejęciu władzy natomiast Platforma Obywatelska „odziedziczyła te same rozległe uprawnienia i rozszerzyła je – dramatycznie”.
- „Zamiast wykorzystywać utrwalony proces prawny do powoływania nowych menedżerów i po cichu dostosowywać ton redakcyjny nadawców państwowych według własnego uznania, rząd Tuska zdecydował się na politykę spalonej ziemi”
- zauważa.
