Amerykański dziennik przypomniał, że do tej pory celem Sojuszu było odstraszanie ewentualnego przeciwnika i grożenie możliwością odwetu. W takim scenariuszu zakładano, że państwa członkowskie mogą być przez pewien czas okupowane, zanim przybyłyby na miejsce siły sojusznicze.

Rewizji koncepcji obronnej NATO domagały się m.in. państwa bałtyckie. Premier Estonii Kaja Kallas mówiła, że jeśli Estonia miałaby być wyzwolona po 180 dniach, w tym czasie doszłoby do całkowitego zniszczenia kraju. Także szef resortu obrony Wielkiej Brytanii Ben Wallace zauważał, że NATO nie miałoby 60 dni na wysłanie do Estonii czołgów, bo tej po prostu by już nie było.

New York Times” zaznacza, że NATO zmienia strategię, wskutek czego zwiększona będzie liczebność wojsk na wschodniej granicy Sojuszu. Były asystent sekretarza generalnego NATO Camille Grand, celem Sojuszu nie jest już działania tak, aby nie drażnić Moskwy, ale zastanowienie się nad tym, ilu żołnierzy należy umieścić na flance aby móc w razie konieczności odeprzeć atak.