Platforma Obywatelska od dawna zapowiada likwidację TVP Info. Rafał Trzaskowski zbierał podpisy pod projektem obywatelskim w tej sprawie, jednak akcja się nie udała. W ostatnim czasie politycy Platformy zdają się przekonywać swoich wyborców do rozwiązań siłowych, kiedy te demokratyczne okazują się nieskutecznie. Z pewnością przekonani poczuli się wczoraj mężczyźni, którzy przed siedzibą TVP na pl. Powstańców Warszawy zaatakowali pracownika telewizji. Agresorzy grozili mu pobiciem, jeden z nich pluł mu w twarz, a na koniec rzucił butelką.
O napaść na pracownika Telewizji Polskiej red. Patryk Michalski pytał dziś w programie „Tłit” Wirtualnej Polski Bartłomieja Sienkiewicza. Dziennikarz nawiązał do komentarzy na antenie TVP, w których wskazywano Donalda Tuska jako współodpowiedzialnego za ten atak.
- „To może ja wzmocnię to wzburzenie telewizji publicznej, czyli PiS-owskiej. Mamy pomysł – nie będziemy go zdradzać – na to, żeby szefostwo telewizji publicznej, ludzie, którzy ponoszą odpowiedzialność za taki, a nie inny kurs de facto nazistowskiej propagandy, jaką oni prowadzą, jeśli chodzi o styl telewizji publicznej, ponieśli za to konsekwencje. Nie tylko w postaci utraty pracy, ale także konsekwencje wynikające z tego, że zostało absolutnie złamane prawo (w kontekście tego), do czego zostały powołane media publiczne”
- powiedział były minister spraw wewnętrznych.
Sienkiewicz zapewnił, że po wygranych wyborach Platforma Obywatelska zlikwiduje TVP. W jaki konkretnie sposób? Tutaj polityk zastosował taktykę Izabeli Leszczyny.
- „Mamy asa w rękawie i go użyjemy. I to jest wszystko, co możemy powiedzieć w tej sprawie”
- stwierdził.
- „Nie będziemy w tej chwili mówić, w jaki sposób będziemy rozliczać telewizję publiczną, ponieważ jest za wcześnie, żeby o tym mówić. I nie chcemy zdradzać tych planów przed momentem objęcia władzy. Ale to, że to się stanie nie ulega wątpliwości”
- dodał.
