Kiedy w przeddzień wojny na Ukrainie Kreml rękami łukaszystowskigo reżimu rozpoczął próbę destabilizacji Polski za pomocą nielegalnych migrantów, przedstawiciele opozycji sabotowali działania polskiego rządu, nie zgadzając się na powstrzymywanie cudzoziemców przed wkraczaniem do Polski. Teraz sytuacja na granicy fińsko-rosyjskiej staje się kolejnym dowodem, że wykorzystanie migrantów to stały element wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję.
O północy zamknięte zostaną trzy z czterech fińsko-rosyjskich przejść granicznych, które dotychczas pozostawały jeszcze otwarte. Czynna pozostanie jedynie baza Raja-Jooseppi w Laponii.
Fiński premier Petteri Orpo oświadczył oficjalnie, że rosyjskie służby wspomagają nielegalne przekraczanie granicy przez migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki.
Podobnie jak było w Polsce, również w Finlandii pojawiają się jednak głosy kwestionujące działania rządu podejmowane w celu obrony granicy. Kanclerz konstytucyjny zakwestionował rządowy plan zakładający zamknięcie całej granicy twierdząc, że odebrałoby to migrantom prawo do ubiegania się o azyl, naruszając prawo krajowe, prawo UE i Europejską Konwencję Praw Człowieka.
- „Szanowny Panie Kanclerzu, proszę nie być naiwnym”
- zwrócili się do urzędnika dziennikarze „Ilta-Sanomat”.
Ostatecznie kanclerz uznał, że pozostawienie otwartego przejścia w Raja-Jooseppi wypełnia obowiązki względem migrantów.
Fińskie MSW alarmuje tymczasem, że wśród przepychanych przez Rosję migrantów mogą być osoby niebezpieczne, przestępcy i żołnierze.