Unijny establishment coraz mniej kryje się z tym, że w blokowaniu należnych Polsce funduszy nie chodzi o żadną „praworządność”, ale o zniechęcenie Polaków do Zjednoczonej Prawicy. Stało się to tym bardziej jasne po tym, jak Ursula von der Leyen zagroziła Włochom, że jeśli wybiorą blok centroprawicowy, mogą stracić unijne środki.

- „Zobaczymy jaki będzie wynik wyborów. Jeśli sprawy potoczą się w trudnym kierunku, mamy narzędzia, jak w przypadku Polski i Węgier”

- mówiła w przeddzień wyborów na uniwersytecie w Princeton.

Jej groźby okazały się jednak nieskuteczne i to właśnie prawica zwyciężyła w wyborach. Teraz szefowa KE próbuje jakoś wyjść z twarzą.

- „Gratulacje dla Giorgii Meloni za powołanie na stanowisko premiera Włoch jako pierwsza kobieta na tym stanowisku. Liczę i czekam na konstruktywną współpracę z nowym rządem, w zakresie wyzwań, przed którymi wspólnie stajemy”

- napisała na Twitterze.

Ursula von der Leyen była jedną z pierwszych osób, które pogratulowały nowej włoskiej premier po zaprzysiężeniu jej rządu. Odbyło się ono dziś rano w Pałacu Prezydenckim w Rzymie. Giorgia Meloni jest pierwszą w historii Włoch kobietą na stanowisku szefa rządu. Sama przedstawia się jako „Giorgia, kobieta, matka, chrześcijanka”. Jej zwycięstwo w wyborach wywołało prawdziwą histerię w środowiskach europejskiej lewicy.

- „Będziemy bronić Boga, ojczyzny i rodziny. (...) Zrobimy to, by obronić naszą wolność. Ponieważ nigdy nie będziemy niewolnikami i prostymi konsumentami na łasce finansowych spekulantów”

- mówiła nowa włoska premier w 2019 roku, występując na Światowym Kongresie Rodzin.