Wedle szybkiego szacunku GUS, inflacja w lipcu wyniosła 15,5 proc., co oznacza, że pierwszy raz od wielu miesięcy przestała rosnąć. Dane te w południowej rozmowie RMF FM komentował Paweł Borys, który wskazał, iż „wydaje się, że najgorsze mamy za sobą”.
- „Szczyt inflacji powinien być płaski, on pewnie będzie się kształtował wokół 15 procent do września”
- ocenił ekonomista.
W czwartym kwartale, w ocenie gościa Krzysztofa Berendy, można spodziewać się spadku dynamiki inflacji, która znowu nieznacznie wzrośnie na początku przyszłego roku. Od drugiego kwartału 2023 roku natomiast mamy już mieć do czynienia z silnym hamowaniem inflacji. Pod koniec przyszłego roku inflacja ma zbliżyć się do poziomu około 7 proc.
- „Impuls inflacyjny wygasa, bo od maja ceny wielu surowców, w tym ropy, produktów rolnych spadły po 20 procent na światowych rynkach”
- wyjaśnił prezes PFR.
Problemem, z uwagi na działania Rosji wokół gazociągu Nord Stream 1, wciąż są ceny gazu.
