O kulisach negocjacji portalowi Onet opowiedział anonimowy polityk Lewicy.

- „To były chyba najdziwniejsze negocjacje, o jakich słyszałem. Najpierw Tusk sam się odezwał do nas, że może jednak byśmy pogadali o wspólnym starcie. A potem się nie odezwał i po tygodniu z konferencji prasowej dowiadujemy się, że z koalicji nici”

- powiedział.

Przewodniczący PO miał jednak zadzwonić do Włodzimierza Czarzastego i informując go o tej decyzji wyjaśnić, iż nie udało mu się przeforsować pomysłu wspólnego startu, ponieważ „mu się w regionach buntują baronowie, którzy musieliby negocjować z nami miejsca na listach”.

Oficjalnie politycy Lewicy zapewniają oczywiście, że ugrupowanie jest gotowe na samodzielny start.

- „Lewica tworzy własny komitet wyborczy. Da to szanse wystawić naszych kandydatów i kandydatki w całym kraju z silnej listy ogólnopolskiej, w tym kandydatów_ki na prezydentów miast. W Warszawie oczywiście też”

- napisała na X.com Anna Maria Żukowska.