Rosja przeprowadziła we wtorek najbardziej zmasowany atak rakietowy na ukraińskie cele od początku inwazji. Wystrzelono około 100 rakiet. Wiele z nich skierowano w zachodnią część Ukrainy – obwody lwowski i wołyński. Ukraińskiej obronie udało się zestrzelić wiele rakiet, część niestety trafiła w cele, niszcząc infrastrukturę energetyczną. W tym czasie w polskiej wsi Przewodowo spadł pocisk. W wyniku eksplozji zginęło dwóch Polaków. Wedle wstępnych ustaleń polskich władz, był to pocisk wystrzelony przez obronę Ukrainy, którego celem było strącenie rosyjskiej rakiety. Trwa jednak śledztwo, a rządzący podkreślają, że dopiero po jego zakończeniu będziemy mieli pełny obraz zdarzenia.
Tymczasem media donoszą, że w Brukseli wciąż pod uwagę brane są dwa scenariusze. Wczoraj wieczorem odbyły się spotkania dwóch komisji Parlamentu Europejskiego w tej sprawie. Korespondentka RMF FM podzieliła się relacją z rozmów, jakie przeprowadziła z uczestnikami spotkań. Wskazali oni, że pod uwagę brana jest nie tylko teza, wedle której w Przewodowie spadła ukraińska rakieta przeciwlotnicza. Pojawia się również teoria na temat rakiety wystrzelonej przez Rosjan, która miała być wycelowana w elektrownię znajdującą się blisko polskiej granicy.
W pobliżu Przewodowa znajduje się interkonektor energetyczny łączący Polskę z Ukrainą, na co uwagę zwrócił w programie „Debata Dnia” na antenie Polsat News ekspert ds. bezpieczeństwa Marcin Samsel. Wskazał on, że Rosjanie wystrzelili z samolotu nad Morzem Kaspijskim rakietę zaprogramowaną na cel znajdujący się bardzo blisko polskiej granicy.
- „Możemy sobie wskazywać, że najprawdopodobniej możliwym celem tego ataku rosyjskiego, wystrzelenia tej rakiety KH 101 znad Morza Kaspijskiego był właśnie ten interkonektor, by przerwać połączenie energetyczne między Polską a Ukrainą i żeby żaden z tych krajów nie mógł wspomagać się odstąpieniem nadwyżki energii. To jest wszystko zgodne z polityką Rosjan i Putina: głodno, ciemno, zimno”
- zauważył.
Z uwagi na cel położony blisko granicy, próba zestrzelania rakiety przez ukraińską obronę odbyła się bardzo blisko polskiej granicy.
- „Ukraińcy nie do końca twierdzą, że to nie była ich rakieta S-300. Oni tylko kwestionują, że w miejscu, w którym ich szczątki rakiety zostały znalezione, powinny znajdować się również szczątki rakiety rosyjskiej, którą oni strącili”
- powiedział Samsel.
