- „NATO pozostaje czujne” - przekazała PAP Kwatera Główna Sojuszu.
- "W piątek 5 maja podczas lotu patrolowego samolotu polskiej Straży Granicznej — Turbolet L-410 nad Morzem Czarnym, w trakcie operacji Frontex pod dowództwem Rumunii w rejonie operacyjnym wyznaczonym przez Rumunię, miało miejsce niebezpieczne zdarzenie" – przekazała 7. maja po incydencie Straż Graniczna.
Odnosząc się do zdarzenia nad Morzem Czarnym rzecznik rządu Piotr Müller oświadczył:
- "To wydarzenie miało miejsce na terenie przestrzeni powietrznej Rumunii. Druga sprawa, że było w ramach unijnej misji Frontexu i działania ze strony Rosji, zostały podjęte wobec samolotu cywilnego. Samoloty Straży Granicznej mają status samolotów cywilnych w przestrzeni powietrznej w związku z tym, że są nieuzbrojone nie mogą stanowić zagrożenia. W związku z tym to działanie, które zostało podjęte przez myśliwiec Federacji Rosyjskiej należy uznać, jako działanie o charakterze prowokacyjnym".
- "Musimy zdawać sobie z tego sprawę, że Federacja Rosyjska tego typu działania podejmuje z premedytacją i działania o charakterze protestacyjnym mają charakter niezbędny” – stwierdził, dodając że rząd i NATO zdają sobie sprawę z tego, że takie działania ze strony Rosji będą kontynuowane, a NATO będzie temu przeciwdziałać.
- „Pamiętajmy o tym, że Rosja nie liczy się z prawem międzynarodowym i w związku z tym tego typu prowokacje mogą się pojawiać” – dodał, podkreślając że NATO jest paktem obronnym.
