Swój kolejny list duszpasterski bp Strickland otwiera przypominając podstawową prawdę o człowieku: że każdy człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże jako kobieta i mężczyzna. I każda osoba powinna otrzymać pomoc, „by odkryć swoją prawdziwą tożsamość jako dziecko Boże, a nie być wspierana w obłąkanej próbie odrzucenia swej niezaprzeczalnej, biologicznej i danej przez Boga tożsamości”. Jednocześnie teksański hierarcha zauważył, że „jednym z najbardziej zaskakujących i niszczycielskich trendów naszych czasów” jest fakt, że ludzie „gubią ten wątek prawdy”.

Odrzucenie swej biologicznej i danej przez Boga tożsamości zdaniem bp. Stricklanda jest wynikiem odrzucenia przez człowieka „zwierzchnictwa Boga (...), nawet samego Jego istnienia”. By odzyskać swą prawdziwą tożsamość człowiek musi z powrotem „zwrócić się ku Bogu i prawdziwe”, inaczej pogrąża się w chaosie. „Piękny obraz tego, kim jesteśmy” możemy odkryć w Piśmie Świętym, w którym Pan Bóg nam to objawił – stwierdza biskup przytaczając fragment z Księgi Rodzaju o stworzeniu człowieka (por. Rdz 1,27).

Jednocześnie przytaczając odpowiednie cytaty z dokumentów Kościoła, bp Strickland wyjaśnia, że „prawda, iż Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo, przenosi nas poza poziom przyrodzony na poziom nadprzyrodzonego przeznaczenia, w którym wszyscy mamy udział”. Odnosząc się ze zrozumieniem do obecnego we współczesnej kulturze „zaabsorbowania swoją tożsamością”, bp Strickland jednocześnie podkreśla, że „nie możemy stworzyć i nie tworzymy naszej własnej tożsamości”. Bowiem „nasza tożsamości pochodzi tylko od Stwórcy”. A choć różnimy się między sobą, to wspólny nam jest fakt, że wszyscy jesteśmy kochani przez Boga i „jesteśmy w relacji z Tym, który kocha”. W tym zawiera się sens naszego życia, „którego naprawdę szukamy”.

Nawiązując do agendy LGBTQ, bp Strickland przypomina, że nie grzeszą „ci, którzy doświadczają uczucia pociągu do osób tej samej płci albo dysforii płciowej”, ale ci, którzy „dobrowolnie działają pod wpływem tych uczuć”. Przypomina słowa kard. Ratzingera z Listu do biskupów Kościoła katolickiego o duszpasterstwie osób homoseksualnych, w którym cytuje fragment z Księgi Rodzaju: „Nie można mieć tutaj wątpliwości co do wyrażonego tam sądu moralnego o stosunkach homoseksualnych”.

Pisząc o ruchu transpłciowym, bp Strickland pisze, że „kłóci się on z katolickim rozumieniem człowieka” i dodaje, że „ruch ten dąży do tego, by fundamentalnie zmienić sposób, w jaki nasz świat postrzega biologiczną i daną przez Boga tożsamość każdego człowieka”. Zauważa, że ruchowi temu ulega coraz większa liczba ludzi młodych. Choć należy przyznać, że „istnieją złożone powody, dla których osoba może mieć uczucia dysforii płciowej”, to jednak „tożsamość biologiczna jest dana przez Boga i jest ona niemożliwa do zmienienia przez człowieka”. Jak bp Strickland podkreśla: „choć hormony i operacje mogą zmienić czyjś wygląd, to te procedury medyczne nie mogą zmienić płci nawet jednej komórki w ciele”.

Biskup przypomina naukę Katechizmu Kościoła Katolickiego o jedności duszy i ciała człowieka, co oznacza, że „duch i materia w człowieku nie są dwiema połączonymi naturami, ale ich zjednoczenie tworzy jedną naturę” (KKK, 365). Cytując ten i inne fragmenty Katechizmu, biskup stwierdza zatem, że „operacje tranzycji” i inne tego typu zabiegi mające na celu zmianę płci biologicznej są „ogromnie złe”. Jednocześnie podkreśla z mocą, że każdą osobę należy traktować „z szacunkiem, współczuciem i uznaniem jej wewnętrznej godności”. Co jednak nie zwalnia z „mówienia im prawdy z miłością”.

Wyjaśniwszy to, bp Strickland przechodzi do zbliżającego się Synodu o synodalności i zauważa, że pojawiła się próba „zmiany punktu skupienia katolicyzmu z wiecznego zbawienia dusz w Chrystusie na sprawienie, by każda osoba czuła się afirmowana niezależnie od tego, jakich wyborów dokonała lub dokona w życiu”. Jednym z przykładów jest pomysł błogosławienia par homoseksualnych. Teksański hierarcha przytoczył wypowiedź abp. Victora Manuela Fernandeza, prefekta Dykasterii Nauki Wiary, który w lipcu 2023 powiedział o takim błogosławieniu: „Jeśli błogosławieństwo jest udzielane w taki sposób, że nie wywołuje tego zamieszania, to będzie analizowane i potwierdzane”.

Bp Strickland stwierdza jednak, że Dykasteria kierowana teraz przez abp. Fernandeza nie może przeczyć „odwiecznemu i niezmiennemu nauczaniu Kościoła”, które wyraża się w publikowanych dokumentach. W marcu 2021 r. Kongregacja Nauki Wiary oświadczyła jednoznacznie, że nie wolno udzielać takich błogosławieństw i Kościół nie ma takiej władzy, gdyż Bóg „nie błogosławi i nie może błogosławić grzechu”. A więc, jak stwierdza bp Strickland, wszelkie takie błogosławieństwo nie byłoby „legalne, a zatem bez wątpienia wywołałoby zamieszanie. (...) Zatem wszelka próba pozwolenia na błogosławienie związków tej samej płci byłaby atakiem na święty depozyt wiary”. Bp Strickland przytacza obszerny fragment Responsum Kongregacji Nauki Wiary, który jasno przedstawia argumentację przeciwko takim błogosławieństwom.

Podkreślając ponownie, że nie oznacza to dyskryminacji osób, które „dźwigają brzmię pociągu do osób tej samej płci”, amerykański hierarcha zaznacza, że „nie możemy czcić Boga, który jest prawdą, próbując udzielać błogosławieństw, które są sprzeczne z Jego prawdą”. „Chrystus kocha Was, a Kościół katolicki was wita” – napisał do zarówno osób zmagających się z dysforią płciową, jak i swoim homoseksualizmem. Zaznaczył też, że Bóg nie narzuca nam swojej miłości, ale że „miłość jest wyborem i zawsze jest ofiarą, ale jest to ofiara, którą On pierwszy złożył za nas, i jest to wybór, którego dokonania dla Niego On nas wzywa”.