Prezydent Andrzej Duda podpisał wczoraj ustawę budżetową. Jednocześnie skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Ten krok jest związany ze sposobem uchwalenia ustawy przy uniemożliwieniu pracy posłom Mariuszowi Kamińskiemu i Maciejowi Wąsikowi. Taki sam los spotkał inne podpisane wczoraj przez głowę państwa ustawy, a w komunikacie KPRP podkreślono, że „analogiczne działania będą podejmowane przez Prezydenta RP każdorazowo w przypadku uniemożliwienia Posłom wykonywania ich mandatu”.
Goszcząc na antenie Polsat News, decyzję prezydenta komentował Piotr Müller.
- „Z jednej strony prezydent nie daje się zaszufladkować w przegródkę blokującego funkcjonowanie państwa, z drugiej strony nadaje kontrolę tym wątpliwościom, które pojawiły się w opinii publicznej”
- zauważył polityk.
Zwrócił też uwagę, że kolejny raz nie potwierdziły się groźby środowisk nieprzychylnych Prawu i Sprawiedliwości.
- „Wydaje mi się, że to jest decyzja trafna. W tych okolicznościach, w których jest, prezydent przez to nie daje sobie też powiedzieć, że blokuje funkcjonowanie państwa, bo już widziałbym taką narrację, którą rząd chciałby tworzyć”
- ocenił.
Poseł podkreślił, że w jego ocenie marszałek Sejmu działa nielegalnie, uniemożliwiając posłom Kamińskiemu i Wąsikowi wykonywanie swoich mandatów. Dodał jednak, że nie podziela stanowiska, wedle którego ich nieobecność sprawia, iż budżet jest niekonstytucyjny.
- „Szymon Hołownia wpadł niestety. Współczuję mu. Wpadł w pułapkę, którą zastawił na niego Donald Tusk. Wykazał się polityczną naiwnością. Donald Tusk za jego plecami zaciera ręce, a Szymon Hołownia jest tym złym gościem, który łamie przepisy Konstytucji i może za to w przyszłości odpowiadać przed sądem”
- stwierdził.
