Dziś rano Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że po wtorkowych lotach patrolowych w rejonie granicy z Białorusią w jednym ze śmigłowców stwierdzono brak zapalnika przy jednym z pocisków. Do sprawy odniósł się w rozmowie z portalem o2.pl gen. Waldemar Skrzypczak, który wyraził zdziwienie przyznając, że nigdy nie słyszał o zgubieniu zapalnika. Wojskowy wskazał, że zapalnik musiał być wadliwy lub niewłaściwie zamontowany.

- „Moim zdaniem to niechlujstwo po stronie SIL-u czyli służby inżynieryjno-lotniczej. Są w niej technicy lotniskowi, pokładowi, technicy uzbrojenia. Każdy pocisk, wkładany do zasobnika wyrzutni, ma na końcu coś w rodzaju wstążki. Przed lotem zostaje ona usunięta. Takie zapalniki są wkręcane, na gwintach. I zapalnik wypadł?”

- zastanawia się były dowódca Wojsk Lądowych.

- „Można by tu postawić kilka pytań, z pytaniem o możliwość sabotażu włącznie”

- dodaje.