„Ratownicy w trakcie rutynowego patrolu, na szczycie Babiej Góry natrafili na leżącego w śniegu mężczyznę. Poszkodowany był bliski utraty przytomności, w utrudnionym kontakcie, na granicy 3 stopnia hipotermii. Miał na sobie jedynie krótkie spodenki, cienką czapkę i rękawiczki oraz niskie buty” – dowiadujemy się z relacji zamieszczonej przez beskidzki GOPR w mediach społecznościowych.
Zdaniem górskich ratowników „nieodpowiedzialne zachowanie” mężczyzny, mogło kosztować go utratę życia.
„Turysta był sam, nie poinformował nikogo o swojej sytuacji, nie posiadał jakiejkolwiek odzieży i wyposażenia, które mogłoby pomóc mu się ogrzać. Wybrał się na Babią Górę w bardzo trudnych warunkach (II stopień zagrożenia lawinowego, padający śnieg, niżej marznący deszcz, silny wiatr, widoczność ograniczona do kilku metrów)” – czytamy w relacji GOPR-u.
Choć mężczyzna był najprawdopodobniej „doświadczonym morsem” to jednak „błądził w kopule szczytowej przez dłuższy czas i wychłodził się na tyle, że jego stan świadomości nie pozwalał już na wezwanie pomocy” i to pomimo faktu, że posiadał przy sobie telefon.
Wyprawa ratunkowa trwała blisko 4 godziny, a w działaniach wzięło udział 15 ratowników Grupy Beskidzkiej GOPR. Uratowany mężczyzna może mówić o sporym szczęściu.
