Mateusz Morawiecki korzystał z ochrony Służby Ochrony Państwa przez trzy miesiące po odejściu ze stanowiska szefa rządu. Wedle medialnych doniesień, wiceprezes PiS wnosił o przedłużenie tej ochrony z uwagi na kierowane w jego stronę groźby. Resort jednak nie przychylił się do tego wniosku.

Teraz następca Marcina Kierwińskiego na stanowisku szefa MSWiA, minister Tomasz Siemoniak zapowiedział na antenie Radia ZET, że w resorcie ponownie rozważone zostanie przydzielenie byłemu premierowi ochrony.

- „Uznaliśmy, że ponownie przeanalizujemy stopień zagrożenia dla Mateusza Morawieckiego i na podstawie tej oceny podejmiemy decyzję, czy przyznać ochronę byłemu premierowi”

- powiedział.

- „Jeśli ktokolwiek jest zagrożony, to trzeba rozważyć mu przyznanie ochrony”

- dodał.

Pytany, czy w związku z zamachem na premiera Słowacji, wzmocniono ochronę premiera Donalda Tuska, Siemoniak podkreślił, że ta jest „zawsze adekwatna”.

- „Służby zawsze wyciągają wnioski z takich sytuacji, gdziekolwiek następują. (...) Nawet najlepiej chronieni przywódcy na świecie byli ofiarami zamachów. Takie sytuacje po prostu się zdarzają i służby ochrony muszą być zawsze w pełnym alercie”

- podkreślił.

Kamiński przyznał ochronę Tuskowi

W grudniu 2022 roku media poinformowały, że ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński zdecydował o przyznaniu ochrony SOP przewodniczącemu Platformy Obywatelskiej Donaldowi Tuskowi. Co do zasady, funkcjonariusze SOP ochraniają prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu oraz szefów MSWiA i MSZ. Minister spraw wewnętrznych i administracji może jednak - „ze względu na dobro państwa” - przyznać ochronę osobie spoza tej listy.