W swoim podcaście Morawiecki podkreślił, że Polska stanęła do nierównego boju z Niemcami hitlerowskimi pomimo ogromnej przewagi przeciwnika.

"Poszła na bój, który - dziś widzimy i rozumiemy to ponad wszelką wątpliwość - ocalił polską duszę, polską tożsamość i pomógł ocalić Europę" - stwierdził szef polskiego rządu.

"Atakując całkowicie bezbronny Wieluń niemieckie wojska Hitlera już w pierwszych minutach wojny pokazały, że ich celem było barbarzyńskie ludobójstwo. W nalotach na Wieluń spadło 380 bomb o wadze 46 ton. Trudno w ogóle nazwać atak na Wieluń działaniem wojennym - to była zbrodnicza rzeźnia na niewinnych polskich cywilach, dlatego trzeba powiedzieć, że na ironię losu zakrawa to, że w świadomości wielu Europejczyków symbolem destrukcyjnej działalności lotnictwa w czasie II wojny światowej, jest niemieckie Drezno" - przypomniał Morawiecki.

Premier powiedział także, że przyczyną wybuchu wojny były dwa totalitaryzmy: niemiecki nazizm i sowiecki komunizm. Premier podkreślił również, że zbrodnie nie są anonimowe i nie zostały popełnione przez mitycznych nazistów, ale przez zwykłych Niemców, którzy mieli twarze, nazwiska, a po wojnie nierzadko dostatnie życie.

Morawiecki wskazał tutaj na przykład kata Woli Heinza Reinefartha, który po wojnie został burmistrzem Westerland na wyspie Sylt.

W ocenie Morawieckiego II wojna światowa zakończyła się ogromną dziejową niesprawiedliwością.

"Najkrwawsza wojna w historii świata nigdy nie została rozliczona. (...) Naszym obowiązkiem jest wołać o tę sprawiedliwość i zadośćuczynienie" - mówił premier.

"Naszym obowiązkiem jest nazwać rzeczy po imieniu, a rzeczy mają się tak, że XX wiek został naznaczony przez zbrodnię nie mieszczące się w żadnych kategoriach prawnych, że ofiary liczy się w dziesiątkach, setkach tysięcy, milionach, a zbrodniarzy, którzy do tego doprowadzili śmiało można nazwać niszczycielami światów" - dodał.

"Stawką wojennej pamięci nie jest tylko hołd dla ofiar, ale także przyszłość następnych pokoleń. Polska po wojnie dźwigała się z totalnej ruiny. Można powiedzieć, że Polska po wojnie dźwigała się z własnej śmierci " - podkreślił Morawiecki.

"Wyobraźmy sobie budynki i całe osiedle i miasta, przedwojenną architekturę, biblioteki, kina i dzieła sztuki, które wszystkie zostały zrabowane i obróciły się w pył – oto rachunek straconej, skradzionej przyszłości. Nauka, jaką powinniśmy wyciągnąć, jest taka, że zbrodnie zapomniane, nieopisane, nieosądzone i nieukarane mogą być tylko zapowiedzią kolejnych" - kontynuował.

"Naszym obowiązkiem i zadaniem jest upomnieć się o ten utracony świat. Naszym obowiązkiem i zadaniem jest mówić wyraźnie, kto by sprawcą, a kto ofiarą. Właśnie dlatego 1 września, jak co roku, stajemy do apelu o godz. 4.45" - podsumował premier.