"Jestem za wyjaśnianiem wszelkich najmniejszych wpływów ruskiej agentury, państwa rosyjskiego, ruskiego biznesu w Rzeczpospolitej Polskiej. Mam jedno, jedyne życzenie, niech to będzie okres rządów Tuska przede wszystkim, bo on powinien się wytłumaczyć z tego, co wtedy robił - nie tylko mówił - ale też z tego, co robił" - powiedział Morawiecki w Usnarzu Górnym na Podlasiu.

Polityk wskazał na kilka przykładów budzących jego wątpliwości z tamtego okresu. Wymienił m.in. planowaną wówczas sprzedaż Lotosu Rosjanom czy długoterminową umowę gazową, którą miano podpisać do 2037 roku. Morawiecki ocenił, że ówczesne władze "ściągały inwestorów ruskich do Polski, bo nie widzieli w nich niczego niestosownego".

Ponadto polityk PiS przypomniał o "słynnych rozmowach, negocjacjach, poklepywaniach" pomiędzy Tuskiem a Władimirem Putinem, co określił jako "hańbę, która została pokazana w filmie 'Reset'".

Morawiecki wezwał również do zbadania kwestii ucieczki sędziego Tomasza Szmydta na Białoruś, wskazując, że był on zapraszany przez polityków opozycji do Sejmu czy programów telewizyjnych jako ekspert.

Zgodnie z zapowiedziami Donalda Tuska, ogłoszonymi 9 maja, prace komisji mają się rozpocząć jeszcze w tym tygodniu, a swój raport końcowy przedstawić w ciągu dwóch miesięcy.

Celem komisji ma być podobno kompleksowe zbadanie potencjalnych powiązań i zależności polityków, urzędników oraz biznesmenów od Rosji. Morawiecki daje jednak jasno do zrozumienia, że społeczeństwo polskie oczekuje, iż pod szczególną lupę weźmie ona działania rządów Donalda Tuska.