W rozmowie na falach Radia Olsztyn Morawiecki usłyszał pytanie o to, czy po uruchomieniu gazociągu Baltic Pipe zima w Polsce będzie bezpieczna.

Morawiecki wskazał, że problemy z zaopatrzeniem w gaz wynikają z jego wysokimi cenami i ograniczoną dostępnością na całym świecie.

- Na cenę wpływu nie mamy, ponieważ tego gazu, który potrzebujemy, produkujemy sami za mało, niecałe 4 mld m sześc., a potrzebujemy 20 mld m sześc. Całą resztę musimy importować - powiedział Morawiecki.

Wskazał także, że ceny gazu są wysokie na całym świecie.

- Państwo polskie robi wszystko, aby ten końcowy rachunek dla gospodarstwa domowego nie był tak wysoki, żeby nie urósł dwu-, trzykrotnie, bo tak czasami te ceny skaczą, tylko żeby był na stabilnym poziomie. Wyższym, niestety niż parę lat temu, ale nie tak wysokim jak w wielu innych krajach - zapewnił premier.

Morawiecki wskazał także, że Polska jest suwerenna gazowo dzięki m. in. gazociągowi Baltic Pipe, nowym interkonektorom i rozbudowie gazoportu w Świnoujściu.

- Nasi poprzednicy, to było chyba w 2012 r., próbowali podpisać taką uzależniającą nas umowę od Gazpromu, od Rosji, od Putina na 25 lat, czyli dzisiaj i jeszcze kolejne 15 lat musielibyśmy być spętani tą umową - wskazał premier.

Morawiecki stwierdził, że uległość wobec Rosji sprawiła, że Zachodowi grozi dzisiaj energetyczny blackout.

- To dzieje się na naszych oczach. Niemcy są szantażowane przez Rosjan, Niemcy poniosły ogromną porażkę swojej polityki energetycznej - ocenił.