Morawiecki zapowiedział, że powołany przez niego Zespół Pracy dla Polski wkrótce zajmie się tematem cen energii. Były premier poinformował, że z ministerstw dobiegają go informacje o planowanym przez rząd Tuska odmrożeniu cen energii.
Dodał także, że kierowany przez niego rząd co rok zamrażał ceny energii, niezależnie od czynników zewnętrznych, takich jak wojna na Ukrainie i związany z nią kryzys energetyczny.
„Nie możemy im na to pozwolić. To będzie oznaczało ponowne skoki inflacji i zubożenie polskich rodzin. To będzie drenaż pieniędzy każdej polskiej rodziny. Musimy się domagać dalszego zamrożenia cen energii do czasu, aż nośniki energii, aż ceny energii na rynkach światowych, inflacja nie spadną wyraźnie niżej” – powiedział były premier.
Wskazał, że odmrożenie cen energii może doprowadzić do prawie 100-procentowych podwyżek. Ma tego dojść po 1 lipca i nie jest to w ocenie Morawieckiego termin przypadkowy. Będzie to bowiem już po wyborach samorządowych i wyborach do europarlamentu.
„I wtedy, jak mawiają oni, "niech by sobie nawet benzyna była po 10 zł", "dwa razy obiecać, to jak raz dotrzymać" co z tego że obiecywali w kampanii wyborczej jak teraz wyraźnie mówią” – powiedział Morawiecki. Dodał, że odmrożenie cen energii doprowadzi do wzrostu inflacji.
„Porównajcie państwo, porównajcie wszyscy Polacy, to jest nasza wizja przyszłości: chronić Polaków tam, gdzie trzeba, tam, gdzie gwałtowny wzrost cen energii, a jednocześnie dawać opór tym wszystkim złym zjawiskom, które się pojawiają, tym zewnętrznym i wewnętrznym, co tak często robiliśmy, bo taka jest właśnie moja gorzka refleksja, że po wyborach oni mogą to zrobić, wszyscy Polacy na tym ucierpią” – stwierdził były premier.
