Politycy byłego rządu już od początku ponownego funkcjonowania ekipy Donalda Tuska prostują „niedopowiedzenia”, podnoszenie tematów wyjętych żywcem z kapelusza i nie tylko.

Okazuje się bowiem, że – zgodnie ze starym korporacyjnym żartem – ci, którzy nie brali udziału w projekcie chcą za niego otrzymać nagrody.

- W piątek w Brukseli szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, po spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem ogłosiła, że KE jest gotowa do przekazania Polsce 5 mld euro w ramach zaliczki – podaje portal niezalezna.pl.

Warto przypomnieć, że decyzja o przyznaniu dla Polski zaliczki z KPO zapadła 9 XII na radzie Ecofin.

- Kłamstwa PO o cudownym odblokowaniu środków unijnych jedynie ośmieszają rząd Tuska – przekazał w piątek dziś były minister funduszy i polityki regionalnej w rządzie PiS Grzegorz Puda.

Z kolei Jan Grabiec „bije na alarm”, że zabraknie mu "w budżecie brakuje 3 mln zł" na wypłatę grudniowych pensji dla pracowników KPRM.

Te „rewelacje” skomentował z kolei dzisiaj były rzecznik rządu Piotr Müller (PiS).

- Mógłbym zażartować, że tam, gdzie pojawia się PO, to zawsze zaczyna brakować pieniędzy. Ale… Panie Grabiec, konkrety, zapomniał pan powiedzieć, że: wypłata świadczeń pracowniczych dla zwykłych urzędników wynika z przepisów prawa pracy. Okresy wypowiedzenia itd. Podobnie, jak dla najważniejszych stanowisk państwowych. I tak np. z tego, co pamiętam, jak Donald Tusk odchodził z funkcji premiera, to miał wypłacony ekwiwalent za około 100 dni niewykorzystanego urlopu. Takie przepisy

napisał polityk Prawa i Sprawiedliwości, dodając że uposażenia ministrów resortowych nie są wypłacane z budżetu KPRM, ale z ministerstw.