Mołdawskie ministerstwo spraw wewnętrznych podało, że „odłamki rakietowe wylądowały w wiosce na północy kraju, w pobliżu granicy z Ukrainą”.

Jak dodano, upadek rosyjskiej rakiety miał związek z zestrzeleniem pocisku przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. W wyniku eksplozji odnotowano straty materialne, nikt nie zginął.

- Resort spraw zagranicznych Mołdawii poinformował o dyplomatycznej reakcji na zagrożenie ze strony Rosji. Po tym, jak odłamki rosyjskiej rakiety spadły na terytorium Mołdawii, z kraju wydalono przedstawiciela rosyjskiej ambasady w Kiszyniowie. Przedstawiciel Moskwy został uznany za persona non grata – podaje serwis niezalezna.pl.

MSZ Mołdawii nie podało oficjalnie o którego dyplomatę chodzi.

W uzasadnieniu podano, że chodzi o „zagrożenie bezpieczeństwa spowodowane atakami rakietowymi na sąsiedni kraj (tj. Ukrainę)” i „rosnące zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Mołdawii” spowodowane rosyjskimi atakami na ukraińskie obiekty energetyczne.