Do niedawna córka Czesława Niemena była związana z jedną z protestanckich wspólnot w Poznaniu. Wokalistka odeszła jednak od wiary, a swoimi przemyśleniami podzieliła się teraz w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów”.
- „Jestem po 12 latach terapii z przerwą na trzecią ciążę i nie boję się powiedzieć, że byłam kiedyś fundamentalistką religijną. Dziś już nią nie jestem, a Boga postrzegam w zupełnie inny sposób”
- stwierdziła.
Jej zdaniem wiara to „toksyczna forma szukania siebie”. Na różnych etapach życia różnie ją jednak praktykowała. W rozmowie z Natalią Waloch opowiedziała o swoim dzieciństwie, kiedy była bardzo zaangażowana religijnie. Już jako nastolatka odeszła jednak od praktyk religijnych, by około 20. roku życie zaangażować się we wspólnocie protestanckiej.
- „Wydawało mi się to lepszą opcją niż katolicyzm, ale tak naprawdę w ogóle mi nie służyło”
- powiedziała.
Ponownie jednak porzuciła praktyki religijne w czasie pandemii koronawirusa.
- „Nie zamieniłam Biblii na pisma buddyjskie, stwierdziłam, że nie chcę mieć żadnego guru, nie chcę księgi, muszę w końcu znaleźć siebie”
- zaznaczyła.
Postanowiła też podzielić się swoją oceną chrześcijan, którzy są jej zdaniem w dużej części „osobami z olbrzymimi deficytami, które nie chcą nad sobą pracować”. Zaznaczyła jednak, że nie dotyczy to wszystkich.
- „Religia i modlitwa sprowadzają cię do roli robaka, który nic nie może: jestem grzeszna, nie mam mocy, ale z tobą, Boże, jakoś to będzie. To opieranie się na czymś, co jest na zewnątrz, utrzymywanie się na poziomie dziecka, które nie jest za nic odpowiedzialne. Religia ściąga z ludzi odpowiedzialność za ich reakcje, emocje, to, kim są”
- przekonuje artystka.
Być może to przekonanie wyniosła właśnie z pentekostalnych ruchów protestanckich, bo takim rozumieniem cudu się podzieliła.
- „Kiedy Danusia się urodziła, byłam jeszcze mocno osadzona w Kościele, więc się o nią modliłam. Ale nie prosiłam Boga: Uzdrów ją. Głaskałam śpiącą Danusię mówiłam: Jesteś zdrowa. W imię Jezusa Chrystusa jesteś zdrowa. Myślę sobie czasem, że może Danusia mimo swojej wady jest w tak dobrym stanie, bo wysyłałam do niej mnóstwo myśli i słów zdrowienia. Słowa wszak mają moc”
- opowiadała.
