Szef resortu rolnictwa udzielił wywiadu „Naszemu Dziennikowi”, w którym przyznał, że najpewniej 15 września przestanie obowiązywać unijne embargo na cztery zboża z Ukrainy.
- „My jednak nie składamy broni i razem z innymi państwami frontowymi będziemy domagać się wydłużenia jego terminu. Prowadzimy działania, które mają nas do tego przybliżyć”
- zapewnił.
Podkreślił, że wszystkie te pięć państw stoi na stanowisku, wedle którego decyzja podjęta przez szefową Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen „jest szkodliwa dla rolników”. Zaznaczył, że nie ma merytorycznych podstaw, aby nie przedłużyć embarga. Wobec tego niechęć do jego przedłużenia wynika jedynie z motywacji politycznych.
Minister Telus zapewnił również, że jest w stałym kontakcie z polskimi rolnikami.
- „Gorąco ich zachęcam do tego, aby nie bali się angażować w sprawy publiczne i żeby bez kompleksów artykułowali swoje żądania wobec Komisji Europejskiej. Bruksela musi usłyszeć rolnicze weto. Będziemy mogli zrobić dużo więcej, gdy komisarze przekonają się o tym, że mamy w Polsce setki tysięcy rolników, którzy z wielką determinacją dbają o swoje interesy”
- zachęcił.
Co natomiast, jeśli Komisja Europejska rzeczywiście nie przedłuży embarga?
- „Już pokazaliśmy, że w sytuacji próby jesteśmy w stanie podejmować odważne decyzje - także te, które Bruksela uznaje za kontrowersyjne. Zrobimy jeszcze bardzo dużo, aby chronić polskiego rolnika. Tym bardziej, że nie jesteśmy sami - są z nami rolnicy z Bułgarii, Węgier, Rumunii i ze Słowacji. Będą też kolejni. Jesteśmy dużo silniejsi niż jeszcze 4 miesiące temu”
- powiedział.
Wcześniej premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że bez względu na decyzję Brukseli, Polska przedłuży zakaz eksportu czterech zbóż z Ukrainy.
