„Łączna wartość pomocy wojskowej udzielonej przez Polskę Ukrainie wynosi 1,7 miliarda USD. Obejmuje ona szeroki zakres asortymentu: zarówno postsowieckiego (nie tylko czołgi, ale także bojowe wozy piechoty i inne ciężkie uzbrojenie), jak i najnowszego, spełniającego wymogi NATO, takie jak znaczna liczba samobieżnych armatohaubic Krab” – wyjaśnił niemieckiej minister Lambrecht szef polskiego resortu obrony.
Minister Błaszczak przyznał też: „Dostawy te spowodowały luki w naszych zdolnościach obronnych, które musimy wypełnić tak szybko, jak to możliwe”.
Jak zauważył wicepremier polskiego rządu „propozycja Niemiec, by zrekompensować sprzęt przekazany przez Polskę i inne państwa poprzez zastąpienie go uzbrojeniem z zasobów Bundeswehry i niemieckiego przemysłu obronnego mogłaby być obiecującym wyjściem naprzeciw tym potrzebom”.
Szef polskiego resortu obrony stwierdził jednak, że „wstępne intencje” niemieckiej strony niestety „nie przełożyły się jak dotąd na satysfakcjonującą obie strony propozycję”.
„Żałuję, że dotychczasowe rozmowy nie zbliżyły nas do konstruktywnego rozwiązania. Z tych względów zachęcam Panią Minister do ponownego rozważenia niemieckiego stanowiska dotyczącego uzupełnienia naszych braków, które brałoby pod uwagę potrzeby operacyjne. Mam nadzieję, że ta analiza pozwoli na sformułowanie poważnej oferty, która znacząco przyczyni się do wzmocnienia polskich i regionalnych zdolności obronnych” – napisał minister Błaszczak.
Mariusz Błaszczak zwrócił także uwagę na fakt, że Polska nie oczekuje „niezasłużonych korzyści”. „Naszym jedynym celem jest dzielenie odpowiedzialności w tej trudnej sytuacji. Dlatego nie zwracamy się o najnowocześniejsze uzbrojenie, by zastąpić starszy sprzęt, lecz o używane zdolności, dobrze znane naszemu wojsku, które mogą w łatwy i szybki sposób być wprowadzone do użycia w polskich Siłach Zbrojnych” – skonstatował minister obrony narodowej.
