Mariusz Paszko, portal Fronda.pl: W ostatnim czasie w mediach przebija się temat emerytur rolniczych. Nie obyło się oczywiście bez licznych kontrowersji, jak chociażby kpiąca odpowiedź posła Sławomira Nitrasa na pytanie, dlaczego koalicja PO-PSL podniosła rolnikom wiek emerytalny.

Anna Gembicka, wiceminister rolnictwa: Pierwszą zmianą, jaką wprowadziliśmy po przejęciu władzy w 2015 roku, było wprowadzenie niższego wieku emerytalnego. Wiek ten wynosi 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn, co było wielkim odwróceniem skandalicznych decyzji rządu PO-PSL. W dalszej kolejności do emerytur dołożyliśmy 13. i 14. emeryturę. W 2022 roku usunęliśmy bolesny dla rolników zapis o konieczności przekazania lub sprzedaży gospodarstwa w chwili przejścia na emeryturę, który był ponurym reliktem PRL. Zadbaliśmy też o dodatek do emerytury dla strażaków ochotników, którzy od lat słyszeli z ust polityków PSL, że ta zmiana będzie dla nich zrealizowana. W przypadku PSL na obietnicach się skończyło. My tę zapowiedź zrealizowaliśmy. Podobnie postąpiliśmy też z sołtysami, którzy za swoje zaangażowanie w sprawy lokalne powinni mieć jakąś formę gratyfikacji po zakończeniu pracy. Na koniec trzeba przypomnieć, że zrównaliśmy minimalną emeryturę rolniczą z minimalną emeryturą ZUS-owską. To była bardzo oczekiwana przez rolników zmiana. Nadrobiliśmy wszystko to, z czym nie mógł sobie poradzić rząd PO-PSL.

Niespodziewanie lider AgroUnii Michał Kołodziejczak postanowił, że wystartuje do Sejmu z list Koalicji Obywatelskiej. Dostał jedynkę w Koninie. Jak ocenia Pani takie posunięcie Donalda Tuska?

Od lat jestem związana z Prawem i Sprawiedliwością, gdzie hołdujemy innym wartościom, trudno mi więc zrozumieć posunięcia Donalda Tuska. Osobiście oceniam ten krok jako bardzo ryzykowny i wskazujący na fakt, że Donald Tusk jest bardzo zdesperowany. Tak zwane Agrokluby, które miały przynieść Platformie poparcie rolników, nie spotkały się z ich zainteresowaniem. Rolnicy dobrze pamiętają, jak katastrofalny efekt dla polskiego rolnictwa miały rządy koalicji PO-PSL. Znaczące zmniejszenie liczby gospodarstw, dramatyczny spadek pogłowia trzody chlewnej, wygaszanie cukrowni – to tylko kilka przykładów ich „osiągnięć”. Kołodziejczaka miałam okazję obserwować kilkakrotnie podczas różnych rozmów ze środowiskami rolniczymi i rzuciło mi się w oczy to, że wszystko, co robił, było robione na pokaz – krzyki, obrażanie innych, agresywne zachowania. Jego przejście na listy PO wiele osób, także z samej AgroUnii, odebrało jako zdradę. Warto przypomnieć, że Kołodziejczak bardzo negatywnie wypowiadał się o polityce Tuska, a teraz, aby tylko wejść do Sejmu, zdradził swoich kolegów, wspólnie z którymi zbierali już podpisy pod własnym komitetem.

Jak obecnie rozwija się polska wieś? W swojej działalności jako wiceminister dużo uwagi poświęca Pani aktywizacji obszarów wiejskich. Wystarczy wspomnieć o Kołach Gospodyń Wiejskich czy Ludowych Zespołach Sportowych.

To pytanie wymagające bardzo złożonej odpowiedzi. Polska wieś zmienia się i ewoluuje. Coraz więcej ludzi widzi w funkcjonowaniu na wsi fantastyczną okazję do tego, aby wymyślić swoje życie na nowo. Ci, którzy decydują się na pracę w sektorze produkcji rolnej, choć borykają się z wieloma wyzwaniami, to osiągają też liczne sukcesy. Wielkim optymizmem napawają z pewnością wyniki polskiego eksportu, które wzrosły o 26,7% i osiągnęły poziom 47,6 mld EUR! W pierwszej trójce polskiego eksportu jest mięso, jego przetwory i żywiec, niżej ziarna zbóż i jego przetwory, a na trzecim miejscu tytoń i wyroby tytoniowe. Wyniki są powodem do dumy, jednak nie wolno popadać w samozadowolenie. W innych, często mniejszych od Polski krajach UE wyniki eksportu przekraczają 50, a nawet 80 mld EUR. Jest więc wciąż kogo gonić. Głównym problemem jednak dalej pozostaje zapewnienie opłacalności w polskim rolnictwie. Ale i tutaj mamy pewne propozycje, które wkrótce przedstawimy.

Natomiast wspomniane KGW i LZS, a także OSP (Ochotnicze Straże Pożarne – red.), o których nie wolno zapominać, to prawdziwe koła zamachowe lokalnych społeczności. Dziś Koła Gospodyń Wiejskich mogą ubiegać się o pomoc z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w postaci corocznego wsparcia, które jako rząd podnieśliśmy już dwa razy od chwili, gdy wprowadziliśmy pomoc dla KGW. Dziś wysokość dotacji wynosi 8 000,00 zł, jeżeli Koło liczy nie więcej niż 30 członków, 9 000,00 zł, jeżeli liczy od 31 do 75 członków, a także 10 000,00 zł, jeżeli liczy ponad 75 członków. Obecnie zarejestrowało się już ponad 13 tysięcy KGW. To wielki sukces rządowego programu, którego mam zaszczyt być współautorką.

Od początku wybuchu wojny na Ukrainie duży problem stanowi import ukraińskiego zboża. Mieliśmy do czynienia z licznymi protestami rolników. Czy istnieje szansa, aby w najbliższym czasie unormować tę sytuację raz na zawsze?

Jesteśmy na dobrej drodze, aby wypracować z naszymi partnerami rozwiązania długoterminowe. Minister Robert Telus powiedział w zeszłym tygodniu, po spotkaniu szefów resortów rolnictwa pięciu państw przyfrontowych: Polski, Bułgarii, Węgier, Rumunii i Słowacji, że wypracowane zostało wspólne stanowisko w sprawie produktów rolnych z Ukrainy. Jednym z najważniejszych jego punktów jest przedłużenie do końca roku zakazu wwożenia zboża do tych krajów.

Chciałabym przypomnieć, że dzięki naszej twardej postawie, czyli zamknięciu granicy w kwietniu tego roku i zbudowaniu koalicji państw UE, które poszły naszymi śladami, udało nam się przekonać Komisję Europejską, że konieczne są stanowcze rozwiązania. Początkowo unijny zakaz importu z Ukrainy pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika do Bułgarii, Węgier, Polski, Rumunii i Słowacji obowiązywał do 5 czerwca, następnie został przedłużony do 15 września br. Dozwolony jest tranzyt zbóż przez terytoria tych krajów. Nie dajmy się więc oszukiwać różnym manipulantom, którzy twierdzą, że tranzytu nie ma lub są z nim problemy. Czym innym jest bowiem pomoc ukraińskim rolnikom, a czym innym zgoda na swobodną penetrację unijnych rynków przez międzynarodowe korporacje, które stoją za wielkimi przedsiębiorstwami rolnymi zlokalizowanymi na Ukrainie. Wspólne korzystanie z wewnętrznego rynku to przywilej, ale też obowiązek dbania o niego i o konsumentów, którzy z niego korzystają.

Uprzejmie dziękuję Pani Minister za rozmowę