„Deklarując zawsze, jaka jest nasza własna czerwona linia, tylko zachęcamy Moskwę do dostosowywania swoich wrogich działań do naszych stale zmieniających się, narzuconych sobie ograniczeń” – mówił Sikorski w rozmowie z Guardianem.

Sikorski podkreślił także, że Rosjanie nie mają żadnych ograniczeń w atakowaniu celów na terytorium Ukrainy, z jednym zastrzeżeniem.

„Poza użyciem broni nuklearnej, Rosja się nie ogranicza” – stwierdził Sikorski.

„Amerykanie powiedzieli Rosjanom, że jeśli odpalicie atomówkę, to nawet jeśli ona nikogo nie zabije, uderzymy we wszystkie wasze pozycje na Ukrainie bronią konwencjonalną, zniszczymy je wszystkie. Myślę, że to wiarygodna groźba” – dodał.

Do słów Sikorskiego odniósł się znany ostatnimi głównie z aktywności w mediach społecznościowych Dmitrij Miedwiediew.

„Polski odpowiednik dziwacznego stwora zwanego Blinken o znacznie bardziej dźwięcznym nazwisku Sikorski, najwyraźniej postanowił przestraszyć swoich panów” – napisał na X były rosyjski prezydent.

„Po pierwsze, Jankesi do tej pory nie powiedzieli nic dokładnie takiego, ponieważ są bardziej ostrożni niż Polacy. Po drugie, uderzenie Amerykanów w nasze obiekty oznacza rozpoczęcie wojny światowej, a minister spraw zagranicznych, nawet takiego kraju jak Polska, powinien to rozumieć. A po trzecie, biorąc pod uwagę, że kolejny Polak, Duda, ogłosił niedawno chęć rozmieszczenia taktycznej broni jądrowej w Polsce, Warszawa nie zostanie pominięta i na pewno dostanie swoją część radioaktywnego popiołu. Czy tego naprawdę chcesz?” – dodał.

„Polacy są pełni urazy. Tak jest od ponad 400 lat...” – skonkludował.

Miedwiediew był prezydentem Rosji w latach 2008-2012. Rosyjska konstytucja w ówczesnym brzmienia nie zezwalała Władimirowi Putinowi na kolejny start w wyborach. Nikt nie miał jednak wątpliwości, że to Putin w rzeczywistości rządzi Rosją.

Miedwiediew w okresie swojej prezydentury cieszył się wśród wielu postaci rosyjskiego życia publicznego mianem liberała. W ostatnich latach jednak jego poglądy uległy ogromnej radykalizacji.