Publicysta tygodnika Sieci oraz portalu wPolityce.pl, mówił, że Donald Tusk ćwiczył już podobno przed lustrem zdanie „pieniędzy nie ma, zastałem straszną sytuację w budżecie”. Uwiarygodnić te słowa miała już od razy po opublikowaniu wyników wyborów poseł Izabela Leszczyna, które – mówi Karkowski – „typowana – nie wiem dlaczego, ale jednak, na przyszłego ministra finansów, próbowała wdrożyć ten plan tuż po wyborach”.

- To był bardzo ważny moment. Powiedziała: „straszna sytuacja w finansach, dziura Morawieckiego”. I co się zdarzyło? Nie tylko tam redaktor Kłeczek czy Karnowski… Państwo się mogą uśmiechnąć ironicznie, ale eksperci i to nawet przychylni Platformie Obywatelskiej, przychylni liberalnej opozycji powiedzieli: „bzdura, kłamstwo, stan finansów publicznych jest świetny”. I premier Morawiecki też przedstawił dane, które – jak myślę – to potwierdziły – mówi dalej publicysta.

- Myślę, że to jest tak naprawdę moment, w którym to, co miłe miłe dla opozycji już jest za nią. To jest moment, w którym nam coś się odcina. Bo plan rzeczywiście był taki, żeby wejść i powiedzieć: „słuchajcie, te wszystkie obietnice są nieważne, one są unieważnione, one były przenośnią, dlatego, że nie ma pieniędzy” – wyjaśnia Karnowski.

- Okazuje się, że nie, że stan finansów jest dobry i ludzie wzięli na serio te obietnice – dodaje.

- A ja powiem jeszcze tak i proszę się nie śmiać, bo pogadamy za parę miesięcy, uważam, że rządy Prawa i Sprawiedliwości przez te 8 lat ustawiły poprzeczkę bardzo wysoko. Naprawdę każdy w Polce był zaopiekowany. Naprawdę, jak spojrzymy na dane statystyczne, to mamy zbicie nędzy w Polsce, jeśli chodzi o dzieci, mamy rekordowo niski poziom bezrobocia, mamy inwestycje rozpędzone w wielu obszarach, mamy budowę silnej armii (…) to się jedzie przez Polskę i to też widać – wyjaśniał Michał Karnowski.

- Mam wrażenie, że niektórzy myślą, że to się da wrócić do roku – nie wiem – 2009 czy 2012, kiedy właściwie słowo polityków było nieważne, kiedy można było powiedzieć wszystko, rządził jakiś układ. Ja myślę, że pamięć o tym, bez względu na to jak się dalej potoczą wydarzenia, jakie to były dobre rządy dla Polaków, będzie bardzo trwała i będzie punktem odniesienia i nie da się moim zdaniem złożyć koalicji, która będzie tylko i wyłącznie mówiła: „bo pogoniliśmy PiS”. No dobrze, miesiąc, dwa, ale co dalej? - zakończył swój wywód publicysta.