Fronda.pl: Przekazaliśmy Ukrainie czołgi, a Ukraińcy rozpoczynają temat przekazania samolotów F-16. Zdementował to już wiceminister Skurkiewicz. Czy był rozważany kiedykolwiek temat przekazania Ukrainie innej broni niż czołgi bądź broń przeciwpancerna?
Michał Jach (poseł PiS, przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej, major Wojska Polskiego w stanie spoczynku): Polska jest gotowa przekazać samoloty MiG 29. Wicepremier Mariusz Błaszczak już dawno w imieniu naszego kraju deklarował gotowość przekazania ich Ukrainie. Poza tym miejmy też świadomość, że cały czas dosyłamy Ukraińcom to, co tylko jest możliwe. Warto także podkreślić w tym miejscu, że przecież Polska jest również miejscem remontowania sprzętu uszkodzonego na ukraińskim froncie, by mógł być on nadal użytkowany. W czasie wojny bowiem zużycie sprzętu jest niewiarygodnie szybkie.
A więc mamy do czynienia z niesamowitym i trudnym do przecenienia wsparciem polskiej strony dla Ukrainy. Natomiast jeśli chodzi o wspomniane samoloty F-16 to jest to, krótko mówiąc, po prostu kwestia producenta. I Amerykanie, właśnie jako producent tego sprzętu - powiedzieli nie. Przynajmniej na razie. Pamiętajmy bowiem o tym, że sytuacja jest niezwykle dynamiczna. Jeszcze pół roku temu również w kwestii samolotów MiG 29 mieliśmy do czynienia z zupełnie inną sytuacją niż dzisiaj, a wielu na samą myśl o przekazaniu ich Ukrainie pukało się w czoło. Dziś już tak nie jest.
Prezydent USA Joe Biden pytany o to czy Stany Zjednoczone przekażą Ukrainie samoloty F-16 odpowiedział krótko: „Nie”. Za tydzień czy za miesiąc możemy mieć jednak do czynienia już z zupełnie inną sytuacją, bo przecież nie wiemy do czego posuną się w tym czasie rosyjscy barbarzyńcy. Być może pojawi się w pewnym momencie tak silna presja społeczna, że dyskusja o przekazaniu Ukrainie samolotów F-16 będzie już w innym miejscu. Choć trzeba też wyraźnie podkreślić, że w tym przypadku problem jest zdecydowanie bardziej złożony. Chodzi tu choćby o kwestie logistyki czy szkolenia. Szkolenie pilotów mających obsługiwać samoloty F-16 jest bowiem niezwykle czasochłonnym i wymagającym procesem.
A jak wygląda nasza gotowość do obrony własnej przestrzeni powietrznej? Czy jest tutaj w ogóle miejsce na jakiekolwiek dyskusje w sprawie pomocy Ukrainie poprzez przekazanie samolotów?
Na podstawie skoncentrowanego uzbrojenia oraz sprzętu, jakim dysponują sojusznicy Polski, a także biorąc pod uwagę fakt, że to właśnie w naszym kraju stacjonują najlepsze samoloty na świecie, czyli F-22, o których Amerykanie mówią, że są niezniszczalne, a których nie chcieli oni sprzedać ani Anglii, ani Izraelowi - widzimy jaką wagę do tej wojny oraz do roli odgrywanej w obecnej sytuacji przez Polskę przywiązują Stany Zjednoczone. Zarówno więc ilość naszego sprzętu lotniczego, jak i sprzętu naszych sojuszników, by wymienić choćby amerykańskie Patrioty, sprawia że o nasze bezpieczeństwo absolutnie się nie obawiam. Sprawa bezpieczeństwa oraz mobilizacja do przeciwdziałania rosyjskiemu barbarzyństwu stały się już tak poważne, że nawet tacy zachodni politycy jak Scholz czy Macron dość istotnie zmienili swą retorykę w porównaniu do tej, jaką serwowali nam jeszcze kilka miesięcy temu.
Wspomniany prezydent Emmanuel Macron oświadczył wczoraj, że Francja nie wyklucza przesłania myśliwców na Ukrainę. Czy jest to Pana zdaniem realna deklaracja?
Przyglądając się wypowiedziom kanclerza Niemiec Olafa Scholza czy prezydenta Francji Emmanuela Macrona widzę polityków, którzy przebierają nóżkami, by za wszelką cenę wrócić do sytuacji - może nie sprzed wojny, ale przynajmniej sprzed sankcji nałożonych na Rosję. To sprawia, że jakoś tak nie do końca wierzę w ich deklaracje. Natomiast opinia publiczna nadal w zdecydowanej większości jest wrogo nastawiona do tego barbarzyństwa, którego dokonują na Ukrainie Rosjanie i to wymusza jednak pewne ruchy polityczne ze strony Scholza czy Macrona, nawet jeśli są one przez nich niekoniecznie chciane. Nie wierzę oczywiście, że Macron nagle zmienił poglądy, ale to co się dzieje w sferze politycznej, nawet jakieś werbalne deklaracje, które być może nigdy nie zostaną zrealizowane - również są pewnym istotnym sygnałem dla Władimira Putina, że krąg jego byłych czy też potencjalnych sojuszników zdecydowanie się zawęża.
Pierwsze czołgi Abrams trafią do Polski już w tym roku. Nie grozi nam zatem to, że przekazywanie uzbrojenia Ukrainie uszczupli nadmiernie nasz własny potencjał? Całkiem niedawno ekspert Warsaw Enterprise Institute - Andrzej Talaga powiedział w wywiadzie dla naszego portalu, że polskie władze „zaryzykowały” wysyłając na Ukrainę aż 260 czołgów, co w istotnym stopniu uszczupliło stan posiadania naszych sił zbrojnych.
Odpowiadam z pełną świadomością, nie tylko jako polityk, ale również jako były żołnierz, a zarazem człowiek, dla którego bezpieczeństwo Polski zawsze było i jest kluczowym zadaniem, którym się zajmuję: oczywiście uszczupliliśmy ten nasz potencjał obronny, ale nie w sposób nadmierny.
Należy podkreślić, że wicepremier Mariusz Błaszczak podejmuje naprawdę bardzo odważne decyzje. Mówiliśmy o 260 czołgach wysłanych na Ukrainę. A teraz w następnej partii znajdzie się co najmniej 50 czołgów, które przekażemy naszym wschodnim sąsiadom, a w śród nich zarówno czołgi „Twardy”, jak i „Leopardy”. Musimy też jednak mieć na uwadze, że jednocześnie zasilają nasz stan posiadania czołgi koreańskie oraz pamiętać o tym, o czym mówiliśmy już wcześniej, czyli jak poważny sprzęt naszych sojuszników znajduje się obecnie na terytorium Polski.
Reasumując więc, pomimo uszczuplenia naszego stanu posiadania z powodu wysyłania sprzętu i uzbrojenia na Ukrainę, nasze bezpieczeństwo nie tylko nie zostało naruszone, ale wręcz patrząc na cały problem w sposób szerszy i kompleksowy - jeszcze bardziej się umocniło. Solidarność sojusznicza, zrozumienie celów rosyjskiej polityki strategicznej - które w ogromnej mierze dokonało się dzięki polskiej aktywności dyplomatycznej - a także przyspieszenie działań polskich władz w kwestii wzmocnienia naszego uzbrojenia spowodowały, że paradoksalnie w wyniku dramatu wojny na Ukrainie, polskie bezpieczeństwo strategiczne w kontekście potencjalnego zagrożenia ze Wschodu znacząco wzrosło.
Minister Błaszczak poinformował w ubiegłym roku o leasingu amerykańskiego drona REAPER „do czasu pozyskania własnego systemu rozpoznawczego”. Czy może Pan uchylić rąbka tajemnicy, jakie inwestycje są planowane w zakresie dronów zwiadowczych?
Szukamy optymalnych rozwiązań. Więcej na ten temat na razie niestety nie mogę powiedzieć. Cieszy mnie natomiast fakt, że wicepremier Błaszczak już podpisał dokument dotyczący współpracy z Airbusem w kwestii własnych satelit rozpoznawczych w paśmie widzialnym. Prowadzone są też intensywne prace w sprawie stworzenia własnej konstelacji satelitów SAR, czyli rozpoznania radiolokacyjnego. Albowiem bez tego rozpoznania satelitarnego potencjał dronów nawet w połowie nie może być wykorzystany. Polska naprawdę doskonale wykorzystuje ten czas, który daje nam walcząca z Rosją Ukraina.
Tureckie drony Bayraktar robiły furorę na początku wojny na Ukrainie. Kiedy podpisaliśmy pierwszy kontrakt z Turcją to m. in. niemieckie media pisały, że nasz kraj pod względem dronów przewyższa Bundeswehrę. Czy Polska planuje dalsze zaopatrywanie się w bojowe bezzałogowce u Turcji? Czy może planujemy zakup tego uzbrojenia z innych kierunków?
Drona nie produkuje się przez tydzień ani nawet przez miesiąc. Dlatego chcąc posiadać ich określoną ilość nie możemy koncentrować się wyłącznie na jednym dostawcy, bo musielibyśmy czekać naprawdę bardzo długo. Szukamy więc również innych możliwości. Poza tym musimy zdawać sobie sprawę, że dziś przy władzy w Turcji jest Erdogan, ale za 5 lat sytuacja w tym kraju może być już zupełnie inna a ekipa u steru rządów zdecydowanie mniej otwarta na współpracę z nami. A drony to przecież również kwestia serwisu, części itd. Jestem więc przekonany, że wicepremier Błaszczak niekoniecznie jest zafiksowany wyłącznie na punkcie tureckich dronów i intensywnie poszukuje również innych rozwiązań oraz zdywersyfikowanych źródeł zaopatrzenia. A warto podkreślić, że to niewątpliwie amerykańskie drony posiadają największe możliwości operacyjne. Są to więc zawsze niełatwe dylematy towarzyszące podejmowaniu decyzji o źródłach zaopatrzenia, gdyż trzeba tu brać pod uwagę naprawdę bardzo wiele różnych aspektów i czynników.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
