Barcikowski postrzega niemieckiego papieża jako tego, który wytrwale jednał Kościół z jego własną historią, z jego własną doktryną oraz z jego własną liturgią.

Dla publicysty „Christianitas” Joseph Ratzinger dokonywał na piotrowym tronie owego pojednania Kościoła z samym sobą „po kilkudziesięcioletnim okresie nienawiści Kościoła do samego siebie”.

„Przez te kilka dekad po II soborze watykańskim niechęć do wszystkiego co przed nim stała się de facto zasadą wewnętrznego życia Kościoła. Tak formowano księży w seminariach, tak formowano teologów na uniwersytetach, tak formowano wiernych na kazaniach” - zauważa Michał Barcikowski.

Publicysta konstatuje, że Benedykt XVI „odwrócił tę zasadę” i doprowadził do sytuacji, że za jego pontyfikatu „to nowość i reforma musi mieć uzasadnienie, by być prawomocna”.