Akcję „Blokujemy Orlen” szumnie zapowiadano jako paraliż stacji Orlenu w wielu polskich miastach.

- „Nie podoba nam się polityka Orlenu, który mimo kursu dolara i cen za baryłkę ropy śrubuje ceny na polskim rynku paliw. Nie jesteśmy również zadowoleni z tego, jak rząd (nie)radzi sobie z tym problemem, a wręcz zamiata go pod dywan i mydli ludziom oczy, jakoby nie był odpowiedzialny za obecną sytuację”

- pisali organizatorzy.

Protest okazał się jednak co najwyżej symboliczny. W miejsca zapowiadanych akcji udali się m.in. korespondenci Onetu, którzy nie zastali jednak zablokowanych dystrybutorów, a „pustki”.

- „Jednym z niewielu miast, gdzie pojawiło się więcej protestujących, był Szczecin”

- informował portal.

- „W Lublinie sprawdziliśmy trzy stacje Orlenu, na których miał odbyć się protest. Wszystkie z nich świeciły pustkami”

- podkreślają dziennikarze.

Media zastanawiają się natomiast, kto odpowiada za organizację przedsięwzięcia. Petros Tovmasyan z organizacji Klaster Innowacji Społecznych poinformował, że zdjęcia organizatorów zostały… wygenerowane na portalu This Person Does Not Exist. Serwis ten daje możliwość wygenerowania losowej twarzy nieistniejącej osoby.

W mediach organizatorzy przedstawiali się jako Robert Heban, Dariusz Bałas, Marek Kowal czy Krzysztof Pers. Wszystko wskazuje jednak na to, że takie osoby nie istnieją.

Komu więc inicjatywa „Blokujemy Orlen” rzeczywiście się przysłużyła?

- „Choć akcja okazała się frekwencyjną klapą, to jest ktoś, komu przyniosła korzyści. Jak informuje Instytut Badań Internetu i Mediów Społecznościowych, tematem żywo zainteresowały się rosyjskie media”

- zauważa portal tvp.info.pl