Poseł Waldemar Buda przypomniał, że jako członek rządu Zjednoczonej Prawicy, Jarosław Gowin sprzeciwiał się przeprowadzeniu wyborów korespondencyjnych. Pytał świadka o jego rozmowy z przedstawicielami opozycji w tamtym czasie i o to, czy w rozmowach tych pojawił się wątek wymiany kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Rafała Trzaskowskiego oraz próby zmiany rządu.

- „Nie byłem zainteresowany objęciem żadnego stanowiska i doprowadzeniem do upadku rządu ZP. Gdybym był tym zainteresowany, to doszłoby do tego upadku”

- odpowiadał Gowin.

Przekonywał, że spotykał się z przedstawicielami ówczesnej opozycji w związku z propozycją zmiany Konstytucji powstałą w jego środowisko. Zapewniał jednak, że nie brał udziału w rozmowach na temat wyłonienia nowej większości parlamentarnej.

Były lider Porozumienia był pytany, czy Radosław Sikorski zaproponował mu objęcie funkcji szefa rządu w nowym układzie politycznym.

- „Przyznam, że moja pamięć tutaj zawodzi. Moim celem było zapobieżenie wyborom kopertowym, a nie obalenie rządu. Państwo posłowie znakomicie pamiętacie, jaki był układ sił w Sejmie. Ewentualnie nowy rząd musiałby być rządem od Brauna po posłów Razem”

- stwierdził Gowin.

Do złożonych przez niego zeznań poseł Waldemar Buda odniósł się za pośrednictwem mediów społecznościowych.

- „Miała być bomba jest kapiszon! Odpowiedź na kluczowe pytanie, czy proponowano Panu funkcje Marszałka czy Premiera? Nie pamiętam!”

- napisał na X.com.