„Odpisuję na Pana insynuacje pierwszy i ostatni raz. Nie jestem zainteresowany dyskusją z kimś, kto zredukował swoją kiedyś znaczną pozycję do roli internetowego trolla, zwykłego hejtera, powielającego masowo fałszywe informacje. Różni się Pan od licznych na Twitterze trolli i botów tylko tym, że nie ma Pan zupełnie wstydu i podpisuje się Pan pod swoimi żenującymi treściami własnym nazwiskiem” – odpowiedział Giertychowi w mediach społecznościowych polityk Konfederacji.

Sławomir Mentzen wyjaśnił też w dobitnych słowach byłemu wicepremierowi, swój wcześniejszy brak odpowiedzi na „insynuacje” Giertycha:  „Gdy idę ulicą, nie odpowiadam na słowne zaczepki meneli, pijanych krzykaczy i innego elementu. W Internecie z kolei nie wchodzę w dyskusję z trollami, botami, hejterami i kłamcami”.

„Nie zna Pan i nie rozumie jej modelu biznesowego, o którym wiele razy mówiłem publicznie. Jeszcze niedawno twierdził Pan nawet, że jestem posłem i chciał mnie Pan rozliczać z moich głosowań” – napisał Mentzen i dodał: „Moja firma obsługuje tysiące klientów, z którymi utrzymujemy stałe relacje. Działamy w modelu subskrypcyjnym, oferujemy kilka pakietów księgowych, podatkowych i prawnych. Skupiamy się na małych firmach, nie na korporacjach, czy spółkach Skarbu Państwa. Nie jestem w stanie z całą pewnością zaprzeczyć, że któraś z tych tysięcy firm nie należy do kogoś, kto ma jakieś powiązania z rządem. Wynika to ze skali mojej działalności”.