Konfederacja może liczyć na 6,2 proc. poparcia, co przekłada się na 12 mandatów w Sejmie.

Sławomir Mentzen nie ma jednak wątpliwości co do tego, że taki wynik to porażka jego ugrupowania.

"Ostateczne wyniki wyborów mogą się jeszcze trochę zmienić. Nie ma co ukrywać, że wiele się nie zmienią i że ponieśliśmy porażkę" -  powiedział.

"Mieliśmy wywrócić stolik. Nie udało nam się to. W pewnym momencie zaczął się on trochę chwiać, ale niestety dalej stoi, a PiS, PO, Lewica i PSL dalej przy nim siedzą. To nie jest porażka naszej idei. Ta jest słuszna, niezmienna i kiedyś na pewno wygra. To nie jest porażka naszych diagnoz, czy proponowanych rozwiązań, czas już przecież tyle razy pokazał, że mieliśmy rację. To jest po prostu kolejna nasza przegrana bitwa, w naszej walce o wolną, dumną i bogatą Polskę" - napisał Mentzen na Twitterze.

"Wiele razy, gdy ktoś mnie pytał, co było największą porażką w moim życiu, odpowiadałem, że ta dopiero przede mną. Być może wreszcie nadszedł ten dzień, który mogę nazwać największą porażką w moim życiu. Gdy emocje opadną, na spokojnie zastanowię się co z tym zrobić i jakie wnioski wyciągnąć" - dodał.