Prokuratura prowadzi dwa śledztwa ws. fundacji, której współzałożycielem jest obecny marszałek Senatu. Śledczy twierdzą, że lekarze wprowadzali w błąd pacjentów szczecińskiego szpitala co do odpłatności finansowanych z NFZ zabiegów oraz przyjmowali korzyści majątkowe w zamian za skrócenie terminu przyjęcia do szpitala. Środki z łapówek miały być kierowane do fundacji, aby zataić ich pochodzenie.
O nowych ustaleniach w śledztwie informuje „Głos Szczeciński”. 25 osób miało usłyszeć zarzuty skorumpowania lekarzy poprzez wpłaty pieniędzy na konto fundacji. Osoby te nie przyznają się do winy, ale prokuratura przekonuje, że dysponuje mocnymi dowodami.
- „Sprawdziła np., jak szybko po dokonaniu przelewu hojny pacjent przechodził operację lub zabieg w porównaniu do pierwotnie planowanego terminu. Po tej prostej weryfikacji okazało się, że ci, którzy obdarowali fundację, byli operowani w ekspresowym tempie. Kolejnym dowodem korupcji są zeznania grupy pacjentów, którzy przyznali się do winy. Prokuratura nie zdradza, ile to osób”
- podaje gazeta.
W ostatnich miesiącach zarzuty usłyszało również trzech związanych z fundacją lekarzy.
Osobne śledztwo dotyczy podejrzenia przyjmowania korzyści majątkowych przez prof. Grodzkiego. Prokuratura od kilkunastu miesięcy stara się o uchylenie mu immunitetu, ale kierowany prof. Grodzkiego Senat się na to nie zgadza.
